Podczas paryskich igrzysk w 2024 r. Pikulik zdobyła srebro w kolarskim omnium, czyli rywalizacji złożonej z czterech konkurencji. – To był mój najpiękniejszy wyścig. Pojechałam, jakby jutra miało nie być – opowiadała.

Mało jednak brakowało, by w Paryżu w ogóle nie wystartowała, bo kilka tygodni wcześniej zerwała więzadło barkowo-obojczykowe.

Dlaczego Daria Pikulik została zawieszona?

Rywalizację na torze łączyła z karierą na szosie. Dzięki temu miała pieniądze na olimpijskie przygotowania. Sama opłaciła sobie zgrupowania, kilka miesięcy przed igrzyskami nie miała jeszcze roweru startowego, a strój dostała dzień przed pierwszym występem w Paryżu.

Czytaj więcej

Paryż 2024. Srebrny finał mało udanych igrzysk

W ubiegłym roku startowała tylko na szosie, od marca nie brała jednak udziału w żadnych wyścigach. Dziś wiemy już dlaczego.

W oświadczeniu opublikowanym w poniedziałek w mediach społecznościowych napisała, że została zawieszona za niestawienie się na trzech kontrolach antydopingowych, jak sama tłumaczy –  „przez niedopatrzenie i zdecydowanie większy natłok obowiązków”.  „Ostatnie dwa lata spędziłam, próbując bronić mojego dobrego imienia. Ostatecznie CAS wydał wyrok w marcu 2026 bez wymiaru kary, uznając mnie za winną pominięcia kontroli” – wyjaśnia dalej.

Czytaj więcej

Kamil Majchrzak: Ja musiałem zaczynać od zera

Za złamanie przepisów polska wicemistrzyni olimpijska została zawieszona na 18 miesięcy, od grudnia 2024 r. do czerwca 2026 r.

„Był to okropnie ciężki czas dla mnie i moich najbliższych. Moją intencją nigdy nie było naruszenie przepisów antydopingowych. W swojej całej karierze miałam dziesiątki przebytych bezproblemowo kontroli. Jednak muszę zaakceptować to, co się wydarzyło, i zamknąć to za sobą. Przepraszam wszystkich, których zawiodłam, i dziękuję każdemu, kto był w tym okresie ze mną” – dodała Pikulik, która jest też m.in. brązową medalistką mistrzostw świata w omnium (2020), a na szosie brązową medalistką mistrzostw Europy w wyścigu ze startu wspólnego (2024).