Na taki sukces polscy kibice kolarstwa czekali od 2014 r., kiedy w Ponferradzie mistrzem świata został Michał Kwiatkowski. Jego nazwisko jest ważne w tej historii, bo to on jest patronem akademii Copernicus, w której 18-letnia Okrucińska trenowała.
Teraz jeździ w barwach holenderskiej grupy Grouwels-Watersley R&D Road Team i tutaj z kolei pojawiają się skojarzenia z Katarzyną Niewiadomą-Phinney, która również w młodym wieku wyjechała na Zachód, żeby tam się rozwijać.
Maria Okrucińska mistrzynią świata juniorek. Odjechała rywalkom
– W tej chwili nasze kolarstwo nie jest najmocniejsze i nie ma za dużo klubów, w których można się rozwijać. Maria zaczęła swoją karierę dzięki Copernicusowi, gdzie w akademii była świetnie szkolona. Wczesny wyjazd na Zachód to najlepsze, co można zrobić, żeby jeździć na światowym poziomie. Pewnie każdy młody zawodnik by tego chciał, ale nie każdemu się uda, bo trzeba znaleźć drużynę, która będzie chciała takiego kolarza zatrudnić. Miejsc starcza tylko dla najlepszych – opowiada „Rz” Dariusz Baranowski, były kolarz, obecnie komentator Eurosportu.
Czytaj więcej
Siła charakteru jest u Katarzyny Niewiadomej-Phinney nawet ważniejsza niż wielka moc w nogach. Kiedy inni się zmęczą, to najlepsza polska kolarka z...
Wrażenie robi sam sukces, jaki odniosła młoda reprezentantka Polski, ale też styl, w jakim tego dokonała. Trasa jazdy indywidualnej na czas w Montrealu nie była zbyt długa, liczyła ledwie 10,7 kilometra. Taki dystans Okrucińska pokonała w czasie 15.17,51 i zdeklasowała rywalki. Srebrna Yana Decruyenaere z Belgii straciła do niej 12 sekund, a brązowa Aalia Clay z Wielkiej Brytanii – 24 sekundy.
– Im krótszy dystans, a przewaga większa, tym oznacza to większą dominację. Nie jest łatwo na 10 kilometrach i to w dodatku na mistrzostwach świata, gdzie startują najlepsze zawodniczki, tak odjechać rywalkom. To pokazuje jej dyspozycję. Pewnie, gdyby dystans był dłuższy, to Maria jeszcze by dołożyła – twierdzi Baranowski.
Maria Okrucińska wschodzącą gwiazdą polskiego kolarstwa
Pod wrażeniem osiągnięcia polskiej zawodniczki, ale też jej dojrzałości, jest Zbigniew Klęk, który odkrył talenty Rafała Majki i Niewiadomej-Phinney.
Czytaj więcej
W piątek Katarzyna Niewiadoma-Phinney była na czele klasyfikacji generalnej Tour de France kobiet, w sobotę straciła tę pozycję, być może przez bru...
– W sportach wytrzymałościowych nie da się niczego wyczarować, Maria już od czasu startów w kategorii juniorów młodszych pokazywała potencjał. Słuchałem jej wypowiedzi po dojechaniu do mety. Biła z niej pewność tego, co robi. To są cechy mistrza. Elektronika nie pomoże, jeśli ktoś nie ma w sobie tej iskry – mówi „Rz” doświadczony trener.
Historia Okrucińskiej pokazuje, że warto mieć pasje, a w dzieciństwie próbować różnych rzeczy, które potem przydadzą się w sporcie. Polka pierwszy rowerek dostała już w wieku dwóch lat. Kiedy była młodsza, to również biegała, trenowała szermierkę, gimnastykę, lubiła malować. Jej tata sam był kolarzem, więc na pewno pomógł w wyborze tej drogi, ale resztę Maria musiała wykonać sama.
Niedługo młodą polską zawodniczkę czekają jeszcze poważniejsze wyzwania. Zacznie startować w gronie seniorek, gdzie konkurencja będzie jeszcze większa. W takim towarzystwie łatwo się zagubić i pozostać na zawsze „wielkim talentem”.
– Kiedy słucham jej wypowiedzi, to jestem przekonany, że nie będzie dużego przeskoku między ściganiem w juniorach, a startami w seniorach. Ona jest pewna siebie, a wiara czyni cuda – podkreśla Zbigniew Klęk.
Doświadczony trener widział w swoim życiu już wiele talentów i potrafi rozpoznać te prawdziwe. Polscy kibice mogą się tylko cieszyć.