Czarne chmury nad polską wodą. Polskie wioślarstwo w kryzysie

Wioślarskie mistrzostwa świata to historia, o której Polacy chcą jak najszybciej zapomnieć, bo wywalczyli tylko jedną kwalifikację olimpijską, a perspektyw na poprawę nie widać.

Publikacja: 16.10.2023 03:00

Męska czwórka podwójna - Fabian Barański, Dominik Czaja, Mateusz Biskup i Mirosław Ziętarski.

Męska czwórka podwójna - Fabian Barański, Dominik Czaja, Mateusz Biskup i Mirosław Ziętarski.

Foto: EPA/ANDREJ CUKIC

Ta sytuacja niepokoi, bo dyscyplina jest znakiem firmowym naszego sportu. Nasi wioślarze na igrzyskach wyłowili 19 medali, w tym cztery złote – więcej zdobyli tylko lekkoatleci, pięściarze, ciężarowcy, zapaśnicy, szermierze oraz kajakarze.

Tegoroczne mistrzostwa świata uratowała męska czwórka podwójna, czyli Fabian Barański, Dominik Czaja, Mateusz Biskup i Mirosław Ziętarski, która – mimo zdrowotnych perturbacji – stanęła w Belgradzie na najniższym stopniu podium. Brąz zdobył jeszcze Artur Mikołajczewski, ale jego jedynka wagi lekkiej to konkurencja nieolimpijska, a sam planuje zakończenie kariery.

Czytaj więcej

Simone Biles wygrała z demonami. Sukces może oznaczać coś więcej niż bicie rekordów

Takie wyniki to znak, że nad polskim wioślarstwem wiszą czarne chmury. – Wszyscy po wyborach życzyli nowemu prezesowi Adamowi Korolowi jak najlepiej. Jego pierwsze ruchy, takie jak zwolnienia kilku doświadczonych fachowców, sprawiły jednak, że atmosfera się zagęściła i prawdopodobnie nie wróży to niczego dobrego. Już poprzedni rok pokazał, że polskie wioślarstwo jest na umiarkowanym poziomie – przyznaje w rozmowie z „Rz” Marek Kolbowicz.

Polscy wioślarze poniżej oczekiwań

Mistrz olimpijski z Pekinu (2008) regaty ogląda regularnie, komentując je także w telewizji. – Na początku sam tonowałem nastroje, tłumacząc, że to nowe rozdanie, więc trzeba budować formę. Związek broni się wynikami i główną lokomotywą, czyli grupą seniorską. Jeśli jednak na 114 osad, którym rozdano przepustki olimpijskie, robimy jedną kwalifikację, co jest historycznie słabym rezultatem, to znaczy, że nie dzieje się dobrze – mówi.

Kolbowicz widzi kilka problemów. – Pomysł, aby jeden trener prowadził pięć–sześć osad, nie jest trafiony. Pokora szkoleniowca jest bardzo ważna, a pycha zawsze kroczy przed upadkiem. Szkoda mi wioślarzy, bo zawodnicy nie zasłużyli sobie na takie wyniki na głównej imprezie. Rezultat jest skandalicznie słaby. Mistrzostwa globu były najważniejsze, a pozostałe imprezy, takie jak Puchary Świata, należy traktować po macoszemu, skupiając się podczas nich na szukaniu rytmu, perfekcji oraz robieniu analiz wideo – mówi.

Czytaj więcej

Kacper Sztuka mistrzem Formuły 4. Czy to nowy Robert Kubica?

Jego zdaniem Korol jako prezes się sprawdza, ale odpowiedni dobór ludzi, którymi się otacza, jest niemniej istotny.

Sam prezes Polskiego Związku Towarzystw Wioślarskich (PZTW) nie kryje, że reprezentacja wypadła na imprezie sezonu poniżej oczekiwań.

– Jestem niezadowolony z wyników niektórych osad. Na pewno rezultaty są niesatysfakcjonujące, ale kwalifikacje ustalone przez międzynarodową federację z roku na rok są coraz cięższe. Niewiele do olimpijskiego awansu zabrakło dwójce podwójnej wagi lekkiej kobiet, która ma nadal wielką szansę na start w Paryżu. Jesteśmy na etapie rozmów z trenerami. Oczekuję od nich przedstawienia realizacji zadań i planu treningowego. Nie przewidujemy żadnych roszad, gdyż do kolejnych kwalifikacji zostało niewiele czasu. Na pewno trzeba wyciągnąć wnioski z tego startu. Jestem za to zadowolony z reprezentacji młodzieżowej, która w swojej kategorii wiekowej osiągnęła historyczne wyniki – mówi Korol.

Według Kolbowicza o medal na igrzyskach w Paryżu będzie trudno, zwłaszcza że na dziś polskich wioślarzy tam po prostu nie ma.

– Zdarza się, że ktoś zrobi kwalifikację w roku olimpijskim, jak to miało miejsce w przypadku Roberta Sycza i Tomasza Kucharskiego, ale to byli arcymistrzowie. Szansę na udział w igrzyskach mają jeszcze dwójka podwójna lekka kobiet i mężczyzn oraz czwórka bez sternika i czwórka bez sterniczki. Oprócz tego liczę po cichu na Piotra Płomińskiego na jedynce. Szansę na udany powrót wraz z Martą Wieliczko w dwójce ma też Kasia Zillmann – uważa Kolbowicz.

Dwa lata temu w Tokio srebro zdobyła jedynie kobieca czwórka podwójna, a więc Maria Sajdak, Agnieszka Kobus-Zawojska, Wieliczko oraz Zillmann.

To osada, która po tamtej imprezie właściwie przestała pływać. Pierwsze dwie nie kontynuują obecnie kariery – Sajdak skupiła się na życiu rodzinnym, podobnie jak Kobus-Zawojska, która wkrótce zostanie matką. Pozostałe panie postawiły na dwójkę. Zillmann po operacji kolana czeka na powrót do zawodowego sportu, a Wieliczko bez powodzenia próbowała ostatnio sił w jedynce.

Bohaterki ostatnich igrzysk to już historia, a kolejnych na razie nie widać.

Ta sytuacja niepokoi, bo dyscyplina jest znakiem firmowym naszego sportu. Nasi wioślarze na igrzyskach wyłowili 19 medali, w tym cztery złote – więcej zdobyli tylko lekkoatleci, pięściarze, ciężarowcy, zapaśnicy, szermierze oraz kajakarze.

Tegoroczne mistrzostwa świata uratowała męska czwórka podwójna, czyli Fabian Barański, Dominik Czaja, Mateusz Biskup i Mirosław Ziętarski, która – mimo zdrowotnych perturbacji – stanęła w Belgradzie na najniższym stopniu podium. Brąz zdobył jeszcze Artur Mikołajczewski, ale jego jedynka wagi lekkiej to konkurencja nieolimpijska, a sam planuje zakończenie kariery.

Pozostało 88% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Inne sporty
Alicja Tchórz podejrzana o doping. Zawodniczka wydała oświadczenie. "Wrócę silniejsza"
Kolarstwo
Kości zostały rzucone. Tadej Pogacar podbił Włochy. A teraz Francja
Inne sporty
Puchar Świata. Polacy zdobyli czternaście medali
Inne sporty
Startuje Puchar Świata. Poznań znów stolicą kajakarstwa
Akcje Specjalne
Firmy chcą działać w sposób zrównoważony
Inne sporty
Tadej Pogacar dziękuje Rafałowi Majce. Słoweniec coraz bliżej zwycięstwa w Giro d'Italia
Materiał Promocyjny
Sztuczna inteligencja może być wykorzystywana w każdej branży