Trzy lata temu Vingegaard odniósł pierwsze zwycięstwo w wyścigu rangi World Tour, podczas Tour de Pologne, przy kościele św. Kazimierza Królewicza w Kościelisku. Wygrał najtrudniejszy etap – z Zakopanego do Kościeliska. Podczas dekoracji, gdy założył żółtą koszulkę lidera, nawet jak na kolarza wydawał się zbyt drobny, podczas konferencji zbyt nieśmiały, by można było mu wróżyć wielką przyszłość.
– Nie lekceważcie go, pracujemy nad nim, to nasza przyszłość, kryje się w nim bestia – mówił wtedy dziennikarzom polski masażysta grupy Jumbo - Visma Michał Szyszkowski. Kolejny etap Tour de Pologne nie potwierdził tej prognozy. Vingegaard spadł na 26. miejsce, choć miał jechać po zwycięstwo w całym wyścigu.