Korespondencja z Innsbrucku
W Innsbrucku na razie wieje. Cała karawana turniejowa przyjechała do pięknej doliny rzeki Inn, by zobaczyć bezśnieżne zbocza gór i poczuć zimny wiatr. Prognozy są różne, starzy górale tyrolscy twierdzą jednak, że do soboty się wywieje i na Bergisel nie będzie nerwowego czekania i przekładania konkursów do Bischofshofen, jak drzewiej bywało.
Skoczkowie mieli dzień treningowy. Polacy pojechali po południu do olimpijskiej hali Tivoli, zagrali kilka setów w siatkówkę (zawodnicy kontra trenerzy, wygrali starsi), w tej specjalności liderem kadry jest Maciej Kot, choć wszystkich trzeba chwalić za pracę nóg. Piłka nie pada na parkiet – jak mawia trener reprezentacji siatkarzy Stephane Antiga.
Po siatkówce trener Łukasz Kruczek zarządził trochę ćwiczeń indywidualnych i pomiarów siły odbicia na płycie dynamometrycznej. Dawid Kubacki też dojechał, ćwiczył najlżej, bo trochę się ostatnio zmęczył podróżami po Europie.
Alchemia trenera Kruczka pozornie wygląda skromnie – jeden laptop, metalowy kwadrat na krótkich nóżkach i plastikowy drążek długości trochę ponad metr. Trener jednak pomierzył, posprawdzał parametry odbicia, wyglądało na to, że jest zadowolony. – Dzień dla chłopaków był lekki, typowy trening motoryczny, nic specjalnego – mówił.
Co do skoków w Austrii nadal obowiązuje założenie, że Polacy walczą, zdobywają punkty, pokazują światu, że sporo mogą. Kamil Stoch po przespaniu się ze stresami po konkursach w Oberstdorfie i Ga-Pa też nie traci rezonu i twierdzi, że żadnego punktu nie zostawi na Bergisel i w Bischofshofen bez walki.
W austriackich gazetach duma. Państwo Christa i Gernot Diethart, rodzice lidera turnieju ze łzami w oczach opowiadają, jak wychowali małego Thomasa. Już wszyscy wiedzą, że Thomas zbiera pluszowe świnki (ta na podium w Ga-Pa to nie przypadek). Nawet rodzice nie wiedzą jednak, czemu ich syn właśnie teraz jest taki mocny. W rodzinie Morgensternów też zadowolenie, ich Thomas też jest taki jak przed wypadkiem w Titisee-Neustadt.
Zły jest tylko Gregor Schlierenzauer. Przebąkiwano dość głośno o trzecim zwycięstwie, a tu tylko siódme miejsce, niewiele przed Stochem. Dlaczego tak daleko, też nie wiadomo, to ponoć magia skoków. Tylko komentator ZDF Toni Innauer usiłował podać nieco konkretów, mówiąc o tym, że Gregor ma złą pozycję dojazdową i zbyt wiele myśli o skoku, zamiast zdać się na automatyzm ruchu.
Ile w tym prawdy zobaczymy niedługo. Program austriackiej części turnieju jest następujący: w piątek od 11.45 próby treningowe, o 14 kwalifikacje. Konkurs w sobotę także o 14, poprzedzony jedną serią próbną. Nie chce się tego pisać, ale dodać trzeba: jak tyrolski wiatr pozwoli.