Jak wypadł polski tenis w tegorocznym Wimbledonie?
Nawet jeśli już zawsze będziemy porównywali wyniki Polaków do osiągnięć Agnieszki Radwańskiej, to i tak trzeba ocenić ten turniej pozytywnie. Plusy to przede wszystkim trzecia runda Huberta Hurkacza i przełamanie Magdy Linette, która zaczęła wreszcie wygrywać na trawie. Kamil Majchrzak też wypadł nieźle, od czasu rozpoczęcia współpracy z trenerem Tomaszem Iwańskim brakuje mu jednego kroku do czołowej setki światowego rankingu. Jedyny polski minus to nieudany start Igi Świątek.
Po meczu Hurkacza z Djokoviciem ma pan wrażenie, że młody Polak będzie wielkim tenisistą?
Dziś największą siłą Hurkacza jest jego trener Craig Boynton i grupa wsparcia. Hubert już potrafi sporo, ale podobnie zdolnych jest wielu. Ostatnie postępy zawdzięcza wiedzy amerykańskiego szkoleniowca. Jeśli dalej będą tak pracować, a Hubert zachowa otwartą głowę, to możliwy jest szybki awans polskiego tenisisty. Po jednym–dwóch dobrych startach może pojawić się wkrótce w pierwszej dwudziestce świata.
Co dalej z Igą Świątek?
Ona ma niesamowity talent. Nie mamy innej dziewczyny, która tak dobrze się zapowiada. Skończyła dopiero 18 lat, musi jeszcze parę rzeczy przemyśleć, uspokoić głowę. Podejrzewam, że jednym z powodów jej porażki w Wimbledonie była właśnie niespokojna głowa, bo przyszedł czas ważnych decyzji – sportowych i nie tylko. Krótko mówiąc – potencjał jest, ale trzeba Idze dać czas. To nie jest tak, że w ciągu trzech miesięcy zrobi oszałamiający postęp. Bardziej prawdopodobne jest budowanie mocy krok po kroku – tak jak robi to Hurkacz.
Nie będziemy zatem płakać bardzo długo po Agnieszce Radwańskiej?
W listopadzie ubiegłego roku powiedzielibyśmy, że nowy sezon niewiele nam przyniesie, a jednak tegoroczne turnieje Wielkiego Szlema są na razie na plus. Może martwić tylko brak większej grupy zdolnych juniorów – powinniśmy mieć ich więcej, by mogła następować sztafeta pokoleń.