Wśród wielu niedawnych wypowiedzi Igi Świątek znalazło się zdanie, że polska tenisistka ma silne pragnienie sprawdzenia się na korcie z największymi mistrzyniami, takimi jak Serena Williams i Garbine Muguruza.
Z wielką Amerykanką los jeszcze jej nie dał okazji do rywalizacji, ale marzenie gry z Hiszpanką spełniło się dość szybko w Dubaju.
Trzeba niekiedy uważać na marzenia – po meczu, który trwał niewiele ponad godzinę, Muguruza wygrała 6:0, 6:4. Pierwszy set był nawet odrobinę zawstydzający dla Polki, zbyt wiele elementów gry nie działało, zwłaszcza serwis, więc Hiszpanka miała ułatwioną pracę.
W drugim było już więcej wyrównanych wymian, również dlatego, że gra Garbine nie była tak boleśnie skuteczna. Iga Świątek potrafiła nawet odrobić stratę gema serwisowego i chwilę prowadzić (od 1:3 do 4:3), ale mocne forhendy rywalki jednak doprowadziły ją do pewnego zwycięstwa.
To Garbine Muguruza zagra zatem z Białorusinką Aryną Sabalenką w ćwierćfinale w Dubaju.
Tydzień temu w Dausze lepsza była Hiszpanka. Sabalenka, po wcześniejszych porażkach Ukrainki Eliny Switoliny (nr 1) i Czeszki Karoliny Pliskovej (nr 2), jest teraz najwyżej rozstawioną tenisistką w turnieju – nr 3. W ćwierćfinale są także Elise Mertens, Coco Gauff, Jessica Pegula, Anastazja Potapowa i Barbora Krejcikova – taki interesujący zestaw gwarantuje kolejne niespodzianki.
Najlepsza polska tenisistka wreszcie bierze z całą ekipą kurs na Warszawę, z której wyleciała do Australii prawie dwa miesiące temu – w połowie stycznia. Bagaż wspomnień oraz zysków z Melbourne, Adelajdy i Dubaju wydaje się miły, ale odpoczynek, jak pokazał mecz z Hiszpanką, chyba także jest potrzebny. Na pewno nie będzie przesadnie długi, gdyż wkrótce znów trzeba będzie zmieniać strefę czasową i klimat – 23 marca zaczyna się kolejny ważny turniej z cyklu WTA 1000 – Miami Open, obsada na Florydzie ma być jeszcze mocniejsza niż w Dubaju.