Pierwszy set w zasadzie został stracony już w piątym gemie, gdy Włoszka pierwszy raz przełamała serwis Polki. Odebrać taką przewagę pannie Giorgi – w sobotę zadanie niewykonalne.
Od czasu ich wimbledońskiego meczu w 2012 roku widać sporą różnicę – bojowość włoskiej tenisistce została, umiejętności i siły przybyło. Camila wciąż nie chce uderzać piłki na pół gwizdka. Jej mocno wyrzeźbione ramiona i nogi pokazują, że wykonała dużo pracy, by zyskać dodatkową moc, ale podziwiać też należało solidną technikę i odwagę w grze.
Agnieszka rozpoczęła drugi set lekko zniecierpliwiona, szybkość odbić rywalki nie dawała jej niemal żadnego marginesu na błędy. Skrzywiła się jeszcze bardziej, gdy Giorgi znów w piątym gemie drugiego seta wyszła na prowadzenie 3:2 i serwowała. Można było obawiać się powtórki, bo serwis Włoszki był w sobotę dobry i ryzykowne zagrania także dawały jej punkty.
Zły scenariusz się potwierdził, Camila Giorgi znalazła sposób na Polkę, drugi set wygrała nawet szybciej, niż pierwszy. Godzina i kwadrans i trzeba było bić brawa dla lepszej. Półfinał Radwańskiej oznacza powtórkę jej osiągnięcia z ubiegłego roku, straty punktów rankingowych nie będzie, ale zysków też nie, więc w poniedziałek Agnieszka pozostanie dziewiątą rakietą świata. Jeszcze jej nie żegnamy – za kilka dni przyjedzie do Zielonej Góry na mecz Pucharu Federacji ze Szwajcarkami.
Finał turnieju Katowice Open 2015 będzie meczem młodych i silnych: Camila Giorgi stanie przeciw Annie Karolínie Schmiedlovej, Słowaczce, która też jest z pokolenia, które za wzór ma Petrę Kvitovą i Wiktorię Azarenkę, a nie dawne mistrzynie. Zmierzą się ze sobą pierwszy raz, pewnie będzie sporo iskier i dymu w katowickiej hali.