Ostatni w tym roku turniej rangi ATP 1000 okazał się dla Hurkacza wymagającym wyzwaniem. By dostać szansę gry z nowym liderem rankingu ATP Alexandrem Zverevem, musiał już na początku pokonać Musettiego, z którym miał niekorzystny bilans (dwa zwycięstwa, trzy porażki).

Choćby z tego powodu polskiego tenisisty nie można było uznawać za faworyta, mimo że w ostatnich tygodniach potrafił sprawić niespodziankę, pokonując m.in. po raz pierwszy w karierze 24-krotnego triumfatora turniejów wielkoszlemowych, Serba Novaka Djokovicia.

Ostatni mecz Hurkacza. Porażka po dwóch tie-breakach

Jaki to był sezon dla Hurkacza? Ciężki, bo starał się wrócić do czołówki po kontuzji, a problemy zdrowotne dawały o sobie znać także w tym roku.

W Wielkim Szlemie ani razu nie awansował do ćwierćfinału. Najbliżej był w Wimbledonie, gdzie dotarł do czwartej rundy. Z Australian Open, Roland Garros i US Open żegnał się już po drugim meczu. Jesienią zaprezentował się jednak z bardzo dobrej strony w turniejach w Azji. Dotarł do finału w Chengdu i półfinału w Pekinie. To pokazało, że współpraca z nowym trenerem Gillesem Cervarą daje nadzieję na przyszłość.

Mecz Hurkacza z Musettim w Paryżu był bardzo wyrównany. Oba sety wyglądały niemal bliźniaczo. Nie zobaczyliśmy w nich ani jednego przełamania, więc potrzebne były tie-breaki. A w nich skuteczniejszy był niestety Włoch i to on zmierzy się w drugiej rundzie ze Zverevem. Po spotkaniu Musetti napisał na kamerze „Tough”, czyli „trudny”, doceniając postawę Polaka.

Alexander Zverev pierwszy raz na szczycie rankingu

Ten rok należał do nowego lidera rankingu. Oczywiście Zverev wykorzystał fakt, że od dłuższego czasu z kłopotami zdrowotnymi zmaga się dotychczasowy nr 1, Włoch Jannik Sinner, ale potrafił pomóc szczęściu.

Podczas Roland Garros Zverev zdobył pierwszy tytuł wielkoszlemowy. Triumfował też w US Open, był w finale Wimbledonu i półfinale Australian Open.

– Wygrałem w karierze wiele ważnych turniejów, ale obecność tej jedynki obok mojego nazwiska to tak wyjątkowe uczucie, że nie sposób go opisać. Na najlepsze rzeczy w życiu trzeba czasami poczekać – mówi 29-letni Niemiec.