Szykowaliśmy się na wyrównaną walkę, bo w finale w Seulu mierzyły się dwie najwyżej rozstawione zawodniczki, zajmujące miejsca w czołówce światowego rankingu.
Iga wcześniej nie straciła w Korei nawet seta, przegrała tylko dziesięć gemów, w sobotę odniosła dwa zwycięstwa w ciągu kilku godzin, ale niedzielny finał zaczęła słabo. Można było mieć obawy, czy jej świetna passa nie dobiega właśnie końca.
Czytaj więcej
Iga Świątek jest uparta, ale tak mają wszyscy najlepsi, bo to ważne, aby sobie ufać i być pewnym swojej intuicji oraz wiedzy – mówi „Rzeczpospolite...
Iga Świątek wygrała trzeci turniej w sezonie
Pierwszego seta przegrała 1:6, bo grała nerwowo i popełniała błędy. Drugą partię zaczęła dużo lepiej, ale i tak do rozstrzygnięcia potrzebny był tie-break. Polka zdołała doprowadzić do zwycięstwa, wróciła do gry, a w trzecim secie, także wyrównanym, zwieńczyła dzieło.
„Nigdy nie skreślaj Igi Świątek” – napisała oficjalna strona WTA. To trzeci wygrany przez Igę turniej w tym sezonie – po Wimbledonie i Cincinnati – i 25. w karierze. Potwierdziła tym samym, że nie zwykła przegrywać finałów (to był jej 30.).
Pościg Igi Świątek za liderką Aryną Sabalenką
Teraz pora na kolejny azjatycki przystanek w kalendarzu – China Open. Rywalizacja w Pekinie (WTA 1000) rusza już w środę.
Dla Świątek to będzie kolejna szansa, by zbliżyć się do prowadzącej w rankingu Aryny Sabalenki (w Seulu odrobiła do niej 500 punktów). Białorusinka w Pekinie nie zagra, wycofała się z powodu urazu, jakiego doznała po US Open. Straci tym samym 215 punktów za czwartą rundę w poprzednim sezonie. Iga ma wiele do zyskania, bo rok temu w Chinach nie wystąpiła. Za triumf jest aż 1000 punktów.
Iga Świątek pokonała Rosjankę Jekaterinę Aleksandrową