Wimbledon był dotąd dla Igi jak Święty Graal. Tylko tam w Wielkim Szlemie nie dotarła wcześniej do półfinału, choć w 2018 roku na londyńskiej trawie wygrała przecież rywalizację juniorek.
Zwiastunem tego, że wreszcie również po Wimbledonie może mieć powody do zadowolenia, był już finał w Bad Homburg. Polka mówiła wówczas, że turniej w Niemczech pokazał, iż jest dla niej nadzieja na trawie.
Iga Świątek – Ludmiła Samsonowa. Odroczona egzekucja
Przez Wimbledon Iga idzie jak huragan. I choć w ćwierćfinale trafiła na przeciwniczkę, która wcześniej nie straciła w Londynie nawet seta, to szybko wybiła jej z głowy marzenia o awansie.
Pierwszy set wyrównany był tylko do stanu 2:2, potem oglądaliśmy koncert w wykonaniu Świątek. Polka bezlitośnie wykorzystywała błędy Samsonowej, wygrała cztery gemy z rzędu i mogła spokojnie przygotowywać się do drugiego seta.
Zaczęła go z rozmachem, od prowadzenia 3:0, ale Samsonowa nie odpuszczała. Dwa zwycięskie gemy dały jej nadzieję, że jeszcze nie wszystko stracone. Rosjanka wróciła do gry, później doprowadziła do stanu 4:4 i wywierała na Idze presję.
To była jednak odroczona egzekucja. Świątek z zimną krwią dokończyła zadanie, wygrała 7:5 i odniosła piąty triumf nad Samsonową. Doczekała się pierwszego w karierze półfinału, korzyści rankingowe i finansowe też będą znaczne, a przecież może być jeszcze lepiej.
Wimbledon. Z kim Iga Świątek zagra w półfinale?
Londyński sen trwa i oby trwał do soboty. Najpierw trzeba jednak wygrać zaplanowany na czwartek półfinał. Tym razem przerwy już nie będzie, Iga musi grać dzień po dniu, ale jej rywalka jest w takiej samej sytuacji.
Czytaj więcej
Rusza Wimbledon. Bez kontuzjowanego Huberta Hurkacza, ale z Igą Świątek, która coraz lepiej czuje się na trawie i odrabia straty w rankingu.
Będzie nią Belinda Bencić. 28-letnia Szwajcarka pokonała po bardzo wyrównanym pojedynku nastoletnią Rosjankę Mirrę Andriejewą 7:6 (7-3), 7:6 (7-2).
Bencic to mistrzyni olimpijska z Tokio (2020). Niedawno wróciła na korty po tym, jak w kwietniu ubiegłego roku urodziła córkę. Dołączyła więc do grona tenisowych mam, które z powodzeniem kontynuują karierę. Szwajcarka nie kryje zaskoczenia, że dobre wyniki przyszły tak szybko. Dla niej, podobnie jak dla Świątek, półfinał to najlepsze osiągnięcie w Wimbledonie.
Czy Iga pójdzie w ślady Agnieszki Radwańskiej, która w 2012 roku była w Londynie w finale? Na odpowiedź nie będziemy musieli długo czekać. Świątek i Bencić wyjdą na kort po zakończeniu pierwszego półfinału, w którym Białorusinka Aryna Sabalenka zmierzy się z reprezentującą USA Amandą Anisimovą. Mecz ten rozpocznie się o 14.30. To oznacza, że Iga powinna przystąpić do gry około godziny 17.