Roland Garros. Jannik Sinner z myśliwego staje się zającem

Jannik Sinner zostanie 29. w historii liderem rankingu ATP. Włosi są przekonani, że na długo. I nie jest to wykluczone.

Publikacja: 05.06.2024 13:03

Jannik Sinner

Jannik Sinner

Foto: REUTERS

Wieść gruchnęła w trakcie trzeciego seta ćwierćfinału Roland Garrosa, w którym Sinner grał z Grigorem Dimitrowem. Włoch prowadził 2:0. Novak Djoković ogłosił, że z powodu kontuzji kolana wycofuje się z turnieju. Oznaczało to również, że dotychczasowy lider notowań najlepszych tenisistów na świecie opuszcza tron, na którym przebywał przez 428 tygodni, czyli — licząc łącznie — osiem lat i dwa miesiące.

Rywalizując z Bułgarem Sinner jeszcze o tym nie wiedział. I chyba dobrze. Bez tej informacji stracił serwis. Odzyskał go jednak i trzeciego seta zakończył po zwycięskim tie-breaku. Wygrał mecz 6:2, 6:4, 7:6 (3). O tym, że staje się „numero uno” dowiedział się od przeprowadzającego pomeczowy wywiad na korcie Fabrice’a Santoro.

Godny spadkobierca Novaka Djokovicia

22-letni tenisista zareagował skromnie, lekko się uśmiechając. Na konferencji również zachował swój wdzięk chłopaka z sąsiedztwa, mówił jakby w jego życiu nie wydarzyło się nic przełomowego. Spokojnie odpowiadał na pytania, choć włoscy dziennikarze oszaleli ze szczęścia i na powitanie zgotowali mu długą owację. Jeszcze bardziej emocjonalnie zareagował prezes federacji Angelo Binaghi, który mocno uściskał najważniejszego obecnie ambasadora włoskiego tenisa i sportu.

Czytaj więcej

Korespondencja z Paryża. Pytali: "Czy on jest nadczłowiekiem?", a Djoković wycofał się z turnieju

Zrozumiałe więc, że przejmujący władzę w męskim tenisie Sinner trafił na czołówki wydań gazet i dzienników telewizyjnych. „Najlepszy na świecie”, „Sinner jest dumą całego naszego sportu” – pisze „La Gazetta dello Sport”. „Godny spadkobierca Djokovica” – zauważa „Corriere dello Sport”. „Na dachu świata” – podsumowuje to wyjątkowe wydarzenie „La Repubblica”, przytaczając słowa Borisa Beckera. – Będzie dominował w tym sporcie przez 10 lat. Odkąd stał się zawodowcem, był jednym z najlepszych – powiedział były lider rankingu i zwycięzca sześciu turniejów wielkoszlemowych.

Na swoich profilach społecznościowych Sinnera pod niebiosa wychwala jego zagorzały kibic, były piłkarski mistrz świata Gianluigi Buffon, porównując go do największych gwiazd włoskiego sportu: motocyklisty Valentino Rossiego i pływaczki Federiki Pellegrini.

Pierwsze turnieje zawodowe grał w Ustroniu i Wiśle

Pierwsze kroki w drodze do tenisowego szczytu Sinner stawiał m.in. w Polsce. W 2018 roku jako 17-letni tenisista przyjechał w Beskidy zagrać w turniejach rangi ITF. Przegrał w eliminacjach w Wiśle, doszedł do drugiej rundy w Ustroniu (uległ Polakowi Pawłowi Ciasowi, dziś Juszczakowi). W przerwach między treningami odrabiał lekcje, bo jeszcze wtedy nie wiadomo było, jak potoczy się jego kariera. Przed polskimi turniejami był na 1476. miejscu w rankingu ATP.

Doskonale przygotowany fizycznie, były narciarz, który z południowego Tyrolu po to, żeby zostać wybitnym tenisistą, przeprowadził się w okolice Mediolanu do akademii Ricardo Piattiego w Bordigherze, szybko zaczął piąć się w zawodowej hierarchii. Już w następnym sezonie wygrywał challengery, zadebiutował w Wielkim Szlemie, wygrał turniej Next Gen ATP Finals, czyli Masters do lat 23.

Czytaj więcej

Korespondencja z Paryża. Iga Świątek na ustach świata. Wilander: Ona zmieniła tenis

Marsz trwał dalej. Było pierwsze zwycięstwo w turnieju ATP w Sofii (2020), awans do pierwszej dziesiątki rankingu (2021), ćwierćfinały trzech Wielkich Szlemów (2022). Kiedy Sinner zdecydował się odejść od Piattiego, nawet Włosi powtarzali, że jest niespełna rozumu, ale po nawiązaniu współpracy z trenerami Simonem Vagnozzim i Darrenem Cahilem nastąpiła cudowna metamorfoza i nadeszły nieosiągalne do tej pory wyniki.

W ATP Finals wygrał z Novakiem Djokoviciem w grupie, by potem ulec mu w finale, ale od turnieju w Turynie Sinner rozkochał w sobie na dobre Włochów. Ta miłość tylko się wzmocniła po zwycięstwie w Pucharze Davisa, kiedy po raz kolejny pokonał Serba, a na początku tego roku, gdy wygrał w Australian Open, przegrywając w finale z Daniiłem Miedwiediewem 0:2. Tegoroczny bilans Sinnera wynosi 28 zwycięstw i dwie porażki. Przegrał jedynie z Carlosem Alcarazem w Indian Wells i Stefanosem Tsitispasem w Monte Carlo.

Sinnermania we Włoszech trwa w najlepsze

Była włoska mistrzyni, zwyciężczyni US Open z 2015 roku Flavia Penetta zauważa, że to co jej najbardziej imponuje w postawie nowego lidera rankingu, to umiejętność poradzenia sobie z presją medialną. W ojczyźnie jest ona ogromna. Na podobieństwo naszej małyszomanii zapanowała sinneromania.

Nasz Jannik wkracza w inny wymiar. Z myśliwego stał się zającem. Zatem drodzy przeciwnicy: spróbujcie złapać naszego Jannika.

"La Gazetta dello Sport"

Jannik nie miał łatwo. Pochodzi z Górnej Adygi, w którym mówi się raczej po niemiecku niż po włosku. Nie był „swój”. Większą sympatią darzono Matteo Berettiniego, finalistę Wimbledonu z 2021 roku, tenisistę o „twarzy rzymskiego kochanka”, jak pisały o nim włoskie media.

Sinner bez trudu przebił się jednak do mainstreamu, dzięki wynikom, ale też wizerunkowi grzecznego i pracowitego chłopaka. Zgromadził wokół siebie rzeszę jeżdżących z nim na turnieje fanów, tzw. Carota Boys, czyli Marchewkowych Chłopców, ubranych w charakterystyczne pomarańczowe stroje nawiązującego do koloru włosów tenisisty. Na jego mecze w Turynie podczas Mastersa nie sposób było się dostać, a finał Australian Open oglądało przed telewizorami blisko siedem milionów Włochów. Nic dziwnego, że sponsorzy pchają się do niego drzwiami i oknami. Za partnerów Sinner ma Nike i Head, Gucci, Lavazzę, Alfa Romeo, Parmigiano Reggiano, Rolex.

Półfinał Roland Garros: Jannik Sinner — Carlos Alcaraz. To były zawsze zacięte pojedynki

Przed nim nowy rozdział kariery. Będzie musiał udowodnić, że jest prawdziwym numerem jeden, najlepiej, tego już się domagają Włosi, wygrać Roland Garros, swój drugi Wielki Szlem w karierze. Nie ma już w Paryżu obrońcy tytułu Novaka Djokovicia, ale w półfinale rywalem dla rudowłosego tenisisty z Górnej Adygi będzie Carlos Alcaraz. Stoczyli ze sobą osiem pojedynków, w większości pięknych i zaciętych, a bilans jest remisowy.

„Nasz Jannik wkracza w inny wymiar. Z myśliwego stał się zającem. Zatem drodzy przeciwnicy: spróbujcie złapać naszego Jannika. Jeśli jest jedna rzecz, którą robi bardzo dobrze, to wytrzymałość na presję w ważnych momentach” – pisze w komentarzu „Gazetta dello Sport” z optymizmem patrząc na przyszłość swojego „primo numero uno”.

Wieść gruchnęła w trakcie trzeciego seta ćwierćfinału Roland Garrosa, w którym Sinner grał z Grigorem Dimitrowem. Włoch prowadził 2:0. Novak Djoković ogłosił, że z powodu kontuzji kolana wycofuje się z turnieju. Oznaczało to również, że dotychczasowy lider notowań najlepszych tenisistów na świecie opuszcza tron, na którym przebywał przez 428 tygodni, czyli — licząc łącznie — osiem lat i dwa miesiące.

Rywalizując z Bułgarem Sinner jeszcze o tym nie wiedział. I chyba dobrze. Bez tej informacji stracił serwis. Odzyskał go jednak i trzeciego seta zakończył po zwycięskim tie-breaku. Wygrał mecz 6:2, 6:4, 7:6 (3). O tym, że staje się „numero uno” dowiedział się od przeprowadzającego pomeczowy wywiad na korcie Fabrice’a Santoro.

Pozostało 89% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Tenis
Iga Świątek rezygnuje z ważnego turnieju. Zmęczenie dało o sobie znać
Tenis
Carlos Alcaraz. Lepszy niż Rafael Nadal w jego wieku
TENIS
Korespondencja z Paryża. Iga Świątek we łzach, Tomasz Wiktorowski zabrał głos
Tenis
Hiszpańska kontynuacja. Carlos Alcaraz wygrywa Roland Garros
Materiał Promocyjny
Jaki jest proces tworzenia banku cyfrowego i jakie czynniki są kluczowe dla jego sukcesu?
TENIS
Korespondencja z Paryża. "Gigant!". "Inspiruje, ale nie porywa". Świat komentuje wyczyn Świątek
TENIS
Korespondencja z Paryża. Iga Świątek: Rok temu nie umiałam się cieszyć