Początek był obiecujący: Iga Świątek grała z Andżeliką Kerber, wytrzymała krótki szturm rywalki, by od stanu 3:3 w pierwszym secie nie oddać już żadnego z kolejnych dziewięciu gemów. 6:3, 6:0. Optymizm w polskich szeregach trwał jeszcze dłużej, gdyż po doskonałym secie Hubert Hurkacz objął prowadzenie w drugim meczu singlowym z Alexandrem Zverevem. Po kolejnej godzinie było 7:6 (7-4), 6:6 i w tie breaku 6-4 dla Polaka, ale po wspanialej obronie dwóch piłek meczowych Niemiec wyrównał spotkanie, by zwyciężyć w trzecim secie 6:4.
To było starcie finału, często o powodzeniu akcji decydowały milimetry, mimo widocznego zmęczenia sobotnim półfinałem Zverev w decydujących chwilach odnajdywał znakomite sposoby na zniwelowanie serwisowej przewagi Huberta i nieco się słaniając, wyszarpał zwycięstwo.
Czytaj więcej
Trwa czas ważnych powrotów, bo w Brisbane pierwsze mecze po miesiącach nieobecności wygrali Rafae...
Do miksta kapitanowie posłali obu podmęczonych singlistów, u ich boku stanęły Iga Świątek i dobra deblistka Laura Siegemund. Trochę było widać, że Hurkacz i Zverev mają w nogach wcześniejsze trzy sety, panie były bardzie aktywne, po wyrównanym meczu para polska przegrała po mistrzowskim tie-breaku. Iga, która w singlu skończyła turniej bez porażki, w końcu uroniła parę łez, ale martwić się o formę nie musi. Hubert też nie, choć tydzień na podciągnięcie dyspozycji zapewne się przyda.
Zyski szkoleniowe, rankingowe i finansowe z United Cup są dla pierwszych polskich rakiet niemałe. Za tydzień zaczyna się Australian Open 2024, emocje tylko wzrosną.