Pegula nie była uważana za tą, która pierwsza pojawi się w półfinale, ale okazało się, że na Estadio Paradisus dzieją się też rzeczy nieprzewidywalne – Amerykanka straciła z liderką rankingu światowego tylko siedem gemów, wygrała 6:4, 6:3 i przełamała dotychczasową niemoc w starciach z Białorusinką.
Mecz trwał niespełna 1,5 godziny. Peguli wystarczyła do sukcesu solidna gra, w której nie było może wielkich fajerwerków w ataku, ale było też niewiele błędów. Kontrast z wyraźnie rozkojarzoną Sabalenką był duży. Aryna z trudem trafiała piłkami w kort, nie mogła liczyć na skuteczność podania (zwłaszcza drugiego), więc wynik oddawał tę istotną różnicę.
Jedyna chwilą, w której zwycięstwo Jessiki wydawało się nieco zagrożone był finisz drugiego seta. Amerykanka prowadziła 5:2, serwowała, ale trochę się przejęła nadchodzącym końcem spotkania, na krótko straciła pewność siebie i ręka przy podaniu zawiodła. W następnym gemie miała jednak kolejne piłki meczowe i tych szans nie zmarnowała.
Czytaj więcej
Iga Świątek rozpoczęła finałowy turniej mistrzyń WTA od wygranej 7:6 (7-3), 6:0 z Czeszką Marketą Vondrousovą. Następny mecz Polki w środę.
– Spięłam się w tamtym momencie, stąd dwa podwójne błędy serwisowe, ale to się zdarza. Wiedziałam, że będzie nerwowo, rywalka też zaczęła się stresować, ale zagrała trochę lepiej i posłała mi parę dobrych piłek. W takich chwilach niewiele można zrobić, oprócz próby zachowania dobrego nastawienia. Tak zatem robiłam, myślę, że sobie poradziłam – mówiła Pegula dziennikarzom.
W tym sezonie wygrała 43 mecze na kortach twardym, najwięcej w WTA Tour, może zatem trzeba nieco zmienić opinie o jej możliwościach w walce o tytuł, tym bardziej, że sama zainteresowania twierdzi, że w tym roku czuje się znacznie pewniej w starciach z najlepszymi tenisistkami świata.
Drugi mecz Grupy Bacalar rozegrały Jelena Rybakina i Maria Sakkari. Spotkanie zaczęło się od szturmu tenisistki reprezentującej Kazachstan, set wygrany 6:0 w 22 minuty zapowiadał pogrom, ale mimo prowadzenia 4:2 w następnym, Jelena nagle trafiła na kontratak Greczynki. Dzielna Maria w końcu odnalazła sposób skutecznej gry na meksykańskich kortach, przywykła wreszcie do prędkości piłek rywalki, emocje wzrosły skokowo. Jeden tie-break dla Sakkari, drugi jednak dla Rybakiny – zatem tenisistka z Grecji nie zagra w półfinale, choć jeszcze będzie miała ostatnią szansę na dorzucenie 198 tysięcy dolarów do tej samej kwoty, jaką dostała za sam udział w WTA Finals.
Czytaj więcej
Polak rozpoczął paryski turniej z cyklu ATP Masters 1000 od pokonania Sebastiana Kordy 6:3, 6:7 (6-8), 6:3. Następny rywal Hurkacza to Roberto Baut...
W poprzednich dwóch edycjach turnieju Sakkari była wśród czterech najlepszych, ale wyjedzie z Cancun chyba z odrobiną optymizmu. – Moim największym zwycięstwem było to, że przezwyciężyłam strach na korcie. Punktów zabrakło, ale występ był obiecujący – powiedziała po meczu z Rybakiną.
Wobec takich rozstrzygnięć o tym, kto jeszcze z Grupy Bacalar dołączy do Peguli zadecyduje w czwartkową noc bezpośrednie spotkanie zainteresowanych: Sabalenki i Rybakiny. Numer 1 rankingu prowadzi w tych meczach 4-2, ale obie porażki Aryna poniosła w tym roku.
Dziś wieczorem drugi mecz Igi Świątek w grupie Chetumal, teraz z Coco Gauff. Ta, która wygra, ma pewne miejsce w półfinale. W drugim meczu spotkają się przegrane: Marketa Vondrousova i Ons Jabeur. Pokonana zakończy turniej po fazie grupowej.
WTA Finals 2023
Grupa Chetumal: C. Gauff (USA, 3) – O. Jabeur (Tunezja, 6) 6:0, 6:1.
Grupa Bacalar: J. Pegula (USA, 5) – A. Sabalenka (Białoruś, 1) 6:4, 6:3; J. Rybakina (Kazachstan, 4) – M. Sakkari (Grecja, 8) 6:0, 6:7 (4-7), 7:6 (7-2).
Grupa Mahahual: L. Siegemund, W. Zwonariowa (Niemcy, Rosja, 6) – B. Krejcikova, K. Siniakova (Czechy, 4) 6:3, 6:7 (6-8), 10-5.
Grupa Maya Ka’an: D. Krawczyk, D. Schuurs (USA, Holandia, 5) – N. Melichar-Martinez, E. Perez (USA, Australia, 8) 7:5, 2:0, mecz wstrzymany.