Choć rozstrzygnięcie padło już po trzech meczach, to właśnie rywalizacja pierwszych rakiet obu drużyn przyniosła emocje godne finału. Grały trzy pełne wrażeń sety, każdy średnio po godzinie, wynik 7:6 (7-5), 4:6, 6:4 dla Kvitovej.
Jeszcze w połowie decydującego seta ekipa niemiecka mogła mieć nadzieję na zwrot akcji. Andżelika Kerber prowadziła 3:0, 4:2 i serwowała. W praskiej hali O2 Arena na sukces czekało 13 tysięcy osób, podniosła atmosfera nie zgasła, bo za chwilę Kvitova jeszcze raz zmieniła bieg wydarzeń, wygrała kolejno cztery gemy i spowodowała wybuch czeskiej radości, wyjęto szampany, przygotowano konfetti, a przewodniczący Międzynarodowej Federacji Tenisowej (ITF) Francesco Ricci Bitti mógł się szykować do wręczenia pucharu.
Wobec takiego rozstrzygnięcia Lucie Safařova i Andrea Petkovic czwartego singla nie zagrały, odbył się tylko mecz deblowy, w tej sytuacji bez sportowego znaczenia, stał się jednak okazją do zdobycia honorowego punktu przez Niemki.
Czechy zdobyły Puchar Federacji po raz ósmy, trzeci w ostatnich czterech latach. – Takiej huśtawki emocji nie przeżywałam nawet w Wimbledonie. To dlatego warto grać w finale Pucharu Federacji. To gra dla swego kraju i gdy nawet nie czujesz się dobrze, brak ci energii, znajdujesz coś, co cię podnosi i daje zwycięstwo – mówiła Petra Kvitova.
Wiele do atrakcji tego spotkania dołożyła Andżelika Kerber. Dzień wcześniej przegrała względnie łatwo, ale podniosła się, walczyła dzielnie z rywalką, nerwami, ze swymi słabościami i z czeskimi kibicami, obroniła trzy piłki meczowe, opierała się długo.
– Myślę, że ten decydujący mecz był nadzwyczajny. Jestem dumny z Petry, pokazała że jest mistrzynią, ale mam też wiele szacunku dla Andżeliki – potwierdził czeski kapitan Petr Pala. Pani kapitan Barbara Rittner dodała: – Jestem zadowolona, że ten drugi dzień, nie był taki jak pierwszy. W sobotę nie pokazałyśmy naszych prawdziwych możliwości. Angie zagrała niezwykły mecz, wszystkim się to podobało, nawet w Niemczech. Wszyscy zdali sobie sprawę, że nasz tenis kobiecy wciąż żyje.
Nawet jeśli trochę przesadzała, ten finał Pucharu Federacji mógł się naprawdę podobać. W przyszłym roku, jak kibice zapewne pamiętają, Grupa Światowa zaczyna walkę 7 i 8 lutego. W najlepszej ósemce są Polki, grają w Krakowie z Rosją. Mistrzynie z Pragi walczą na wyjeździe z Kanadą, pokonane finalistki zagrają u siebie z Australią wreszcie Włoszki będą gościć Francuzki.
Praga. Puchar Federacji. Finał
(hala, korty twarde):
• Czechy – Niemcy 3:1
sobota:
Petra Kvitova – Andrea Petkovic 6:2, 6:4
Lucie Safařova – Angelique Kerber 6:4, 6:4
niedziela:
Kvitova – Kerber 7:6 (7-5), 4:6, 6:4
Andrea Hlavackova i Lucie Hradecka – Julia Goerges i Sabine Lisicki 4:6, 3:6
Safařova – Petkovic nie grały