Bohaterem tenisowego dnia w księstwie Monaco został Gael Monfils, którego zwycięstwo nad Federerem było tyle efektowne, co zaskakujące, jeśli brać pod uwagę zapowiedzi Szwajcara i zmienność formy Francuza.
– Sam się zdziwiłem, jak szybko odzyskałem siły po środowym meczu. Grałem pewnie, lepiej niż dzień wcześniej. Byłem w stanie mocno i agresywnie uderzać piłki z końcowej linii, ten mecz dał mi wiele przyjemności – tłumaczył swe przewagi Monfils, do którego kierowano tylko jedno zastrzeżenie, a właściwie uwagę estetyczną: dlaczego gra w stroju przypominającym zieloną prążkowaną piżamę.
Wygrał także dlatego, że wyraźnie słabszy dzień miał Szwajcar. – Powinienem lepiej rozegrać tie-break, wykorzystać swe szanse, ale w tym całym wyrównanym spotkaniu nie mogłem sprawić, by gra układała się po mojej myśli – mówił Federer.
Ćwierćfinał Gael Monfils – Grigor Dimitrow może być bardzo ciekawy, bo Bułgar też zdaje się wracać do formy, która dała mu opinię najzdolniejszego z pokolenia, które ma kiedyś zastąpić Djokovicia i Nadala.
Rafael Nadal przeszedł w czwartek kolejną próbę, zmierzył się z serwisami Johna Isnera i, nie bez wysiłku, przeszedł ją pomyślnie. Być może na trybunach było oczekiwanie na niespodziankę, bo Amerykanin grał ostatnie dobrze, ale gdy przyszło do najważniejszych spięć – moc charakteru Hiszpana wzięła górę. Mecz był dobry, oceny dla obu wysokie.