Reklama

Timea poszła po flagę

Polska przegrała ze Szwajcarią 2:3 baraż o pozostanie w Grupie Światowej w 2016 roku, choć Urszula Radwańska uratowała prawie przegrany mecz z Martiną Hingis
Timea poszła po flagę

Foto: AFP

Po sobocie był przewidywalny remis, bo pierwsze rakiety spełniły swoje zadania, ale gdy Timea Bacsinszky efektownie rozprawiła się w niedzielę z Agnieszką Radwańską i Szwajcaria objęła prowadzenie 2:1, temperatura meczu gwałtownie wzrosła.

Taka uroda drużynowego tenisa, że przewidywać sukces końcowy bardzo trudno: gdy Martina Hingis prowadziła z Urszulą Radwańską 6:4, 5:2 Bacsinszky szła już po szwajcarską flagę, gdy wróciła, właśnie zaczął się wielki powrót młodszej z sióstr Radwańskich. Rzecz wydawała się prawie niemożliwa, ale stało się – słabością wielkiej Martiny była kondycja.

Kłótnia o sporną piłkę z panią na stołku sędziowskim też zwiększyła motywację Urszuli. Wygrała pięć kolejnych gemów, drugi set dla niej, a trzeci był już tylko pochodem po zwycięstwo i duży punkt dający remis.

Decydował debel – kapitan Tomasz Wiktorowski postawił na Agnieszkę Radwańską i Alicję Rosolską, kapitan Heinz Guenthardt na Bacsinszky i z musu – rezerwową Viktoriję Golubic. Po dobrym starcie Polek rywalki wyrównały i dwa dni rywalizacji sprowadziły się do trzeciego seta debla. Wygrały go 9:7 Szwajcarki, rewelacyjny bekhend Timei zostanie w pamięci na długo.

To panna Bacsinszky tak naprawdę skradła show w Zielonej Górze, choć Urszula Radwańska już na zawsze będzie miała w kronice kariery zapis, że pokonała pięciokrotną mistrzynię Wielkiego Szlema. Hingis i spółka zostają w najlepszej ósemce świata, Polki wrócą w lutym 2016 roku do rozgrywek Grupy Światowej II.

Reklama
Reklama

W listopadowym finale tegorocznych rozgrywek zagrają broniące tytułu Czeszki, które pokonały w Ostrawie Francję 3:1 (po trzech singlach było 3:0, dwa punkty zdobyła Petra Kvitowa) oraz Rosjanki, które w Soczi zwyciężyły Niemki 3:2 – w tym spotkaniu też decydował debel.

Kobiecy tenis wraca na szlak prowadzący na korty Rolanda Garrosa. Pierwszy duży turniej WTA na europejskich kortach ziemnych zaczyna się od poniedziałku w Stuttgarcie, z Marią Szarapową i Simoną Halep na szczycie drabinki. Agnieszka Radwańska też tam gra, pierwszy mecz – z Włoszką Sarą Errani.

PUCHAR FEDERACJI 2015

> Baraże o Grupę Światową:
Polska – Szwajcaria 2:3 (sobota: A. Radwańska – M. Hingis 6:4, 6:0; U. Radwańska – T. Bacsinszky 1:6, 2:6; niedziela: A. Radwańska – Bacsinszky 1:6, 1:6; U. Radwańska – Hingis 4:6, 7:5, 6:1; A. Radwańska/A. Rosolska – Bacsinszky/V. Golubic 6:2, 4:6, 7:9).
Pozostałe mecze: • Włochy – USA 3:2 • Holandia – Australia 3:1 • Kanada – Rumunia 1:1

> Grupa Światowa – 1/2 finału:
Czechy – Francja 3:1 (L. Safarova – C. Garcia 4:6, 7:6 (7-1), 6:1; P. Kvitova – K. Mladenovic 6:3, 6:4; Kvitova – Garcia 6:4, 6:4; Safarova/B. Strycova – Mladenovic/P. Parmentier 6:0, 3:6, 8-10).
Rosja – Niemcy 3:2 (S. Kuzniecowa – J. Goerges 6:4, 6:4; A. Pawliuczenkowa – S. Lisicki 4:6, 7:6 (7-4), 6:3; Kuzniecowa – A. Petkovic 2:6, 1:6; Pawliuczenkowa – A. Kerber 1:6, 0:6; Pawliuczenkowa/J. Wiesnina – Lisicki/Petkovic 6:2, 6:3).

Tenis
Indian Wells. Kamil Majchrzak postraszył Novaka Djokovicia. Została nam tylko Iga Świątek
Materiał Promocyjny
Bezpieczeństwo to nie dodatek. To fundament systemu płatności
Materiał Promocyjny
Dane zamiast deklaracji. ESG oparte na faktach
Tenis
Kamil Majchrzak dostał to, czego chciał. W sobotę zagra z Novakiem Djokoviciem
Tenis
Tenisowa wiosna zaczyna się w Kalifornii. Iga Świątek zagra o trzeci triumf w Indian Wells
Tenis
Billie Jean King Cup. O awans do turnieju finałowego nasze tenisistki zagrają w Polsce
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama