To mogła być piękna niedziela dla polskiej snowboardzistki, która wprost mówiła, że marzy o olimpijskim medalu. Po mistrzostwach świata w Bakuriani w 2023 r., gdzie zdobyła brąz, zrobiła przerwę macierzyńską. Czasu miała niewiele, bo od razu zapowiedziała, że chce walczyć o udział w czwartych igrzyskach olimpijskich.
Plan macierzyński udało się zrealizować i nawet bardzo szybko wrócić do ścigania. Polka już pod koniec 2024 r. zajmowała czołowe lokaty w zawodach Pucharu Świata, w tym sezonie też potwierdzała dobrą dyspozycję i przed startem w Livigno można było mieć nadzieję, że swoje marzenia spełni.
Czytaj więcej
To miał być gotowy scenariusz na piękny hollywoodzki film. Niestety opowieść o Lindsey Vonn można...
Niespodzianka na igrzyskach. Ester Ledecka też poza podium
Przez eliminacje przebrnęła bez problemu. W 1/8 finału wygrała z Kanadyjką Aurelie Moisan, ale w ćwierćfinale nie sprostała reprezentantce gospodarzy Lucii Dalmasso. O porażce Król-Walas zadecydował błąd na ostatnich bramkach.
Polka została sklasyfikowana na siódmej pozycji, a na 27. miejscu Maria Bukowska-Chyc. Co ciekawe, udział w olimpijskiej rywalizacji w ćwierćfinale zakończyły inne faworytki: Czeszka Ester Ledecka i Japonka Tsubaki Miki.