Maliszewska oraz Czyszczoń z powodu zakażenia trafiły do izolacji kilka dni temu. Środa przyniosła nadzieję, bo obie dostały negatywne wyniki testu. Kolejny byłby biletem wyjścia z więzienia. Badanie przeprowadzone po 24 godzinach dało jednak u obu Polek wynik pozytywny.
Szef polskiej misji olimpijskiej Konrad Niedźwiedzki poinformował, że ich przypadki zgłoszono do MEP-u z „prośbą/żądaniem o warunkowe zwolnienie”. - Miejmy nadzieję, że Panel rozpatrzy to na korzyść zawodniczek jeszcze dzisiaj - napisał.
MEP to kilkunastoosobowa komisja złożona z wirusologów, specjalistów od zdrowia publicznego, przedstawicieli MKOl-u oraz federacji sportowych. - Możemy sprawdzić historię szczepień, testów oraz ewolucję współczynnika CT - wyjaśnia jego szef McCloskey.
- Większość z osiemnastu członów Panelu musi pozytywnie zaopiniować sprawę Maliszewskiej, czyli uznać, że nie jest zagrożeniem i nie zaraża. Oczywiście na podstawie jej wyników, które są już „dobre” - wyjaśnia Niedźwiedzki.
Maliszewska rywalizację olimpijską powinna rozpocząć 5 lutego, kiedy zaplanowano eliminacje biegu na 500 m, czyli jej koronnej konkurencji. To oznacza, że czasu zostało bardzo mało. Później czekają ją jeszcze start na 1000 m oraz sztafeta.
Pozytywne wyniki testu na koronawirusa wśród polskich mieszkańców wioski olimpijskiej mają wciąż łyżwiarz Marek Kania, łyżwiarka Natalia Czerwonka oraz szef misji medycznej Hubert Krysztofiak. Izolację zakończyli już lekarz Krzesimir Sieczych i trener Arkadiusz Skoneczny.