Konflikt między zespołami, a FIA sprawia, że niczego nie można być do końca pewnym. Wprawdzie 8 teamów zrzeszonych w FOTA przesłało aplikację na przyszłoroczny sezon, ale jest ona warunkowa. (Williams i Force India zgodziły startować się bez warunków).
W Londynie doszło do spotkania ostatniej szansy. Do stołu negocjacyjnego zasiedli szef FIA Max Mosley oraz przedstawiciele zbuntowanych zespołów.
Na liście startowej znajdzie się trzynaście teamów (o trzy więcej niż w tym sezonie), ale może okazać się, że ekipy o ugruntowanej pozycji ustąpią miejsca nowym zespołom, które po ogłoszeniu limitu budżetowego licznie zgłosiły się do mistrzostw.
Max Mosley nie wypowiada się już tak nieustępliwie jak przed kilkoma dniami. Gotów jest zrezygnować z regulaminu z podziałem na dwie klasy (wzbudzał największe protesty FOTA), ale nie chce nawet słyszeć o zniesieniu limitu budżetowego. – Chcemy, aby w 2010 roku obowiązywały regulowane budżety. Mogą wynieść nawet 100 mln euro, ale musimy ograniczyć wydatki. Jeśli chodzi o sezon 2011, musimy zmniejszyć budżety do 45 mln euro – oświadczył szef FIA
Międzynarodowa Federacja Samochodowa zgadza się również na podpisanie Porozumienia Concorde, w wersji przedstawionej przed Grand Prix Monako, choć wcześniej zapowiadała, że jest to niemożliwe. [b][link=http://www.rp.pl/artykul/60514,315343_Klotnia_w_Formule_1_trwa.html" "target=_blank]Czytaj więcej[/link][/b]