Rozłamu chyba nie będzie

Tor Silverstone to historyczne miejsce dla Formuły 1. Tutaj w 1950 r. odbył się pierwszy wyścig, zaliczany do mistrzostw świata. Niespełna 60 lat później Formuła 1 może zakończyć swój żywot właśnie na angielskim torze.

Aktualizacja: 18.06.2009 20:53 Publikacja: 18.06.2009 20:38

Rozłamu chyba nie będzie

Foto: AFP

Jutro upływa termin kolejnego ultimatum, narzuconego zespołom przez prezydenta FIA Maxa Mosleya. Osiem ekip, które złożyły warunkową aplikację do przyszłorocznych mistrzostw świata, musi zaakceptować bezwarunkowe zgłoszenie się do Formuły 1. W przeciwnym wypadku do Force India, Williamsa i trzech nowych ekip (Campos, Manor i US F1) mogą dołączyć kolejne zespoły z listy oczekujących.

[srodtytul]Cosworth potrzebuje czasu[/srodtytul]

Dwa dni temu Mosley przedstawił swoją propozycję kompromisu w trwającej od tygodni przepychance. Zespołom zrzeszonym w FOTA (Stowarzyszenie Zespołów Formuły 1) zależało przede wszystkim na odroczeniu wprowadzenia dobrowolnego ograniczenia kosztów do 40 milionów funtów rocznie i połączonego z tym podziału mistrzostw na dwie kategorie. W zamian za redukcję kosztów ekipy miałyby dostać większą dowolność techniczną, jeśli chodzi o konstruowanie samochodów.

Wzbudziło to zrozumiały sprzeciw weteranów F1, którzy na razie nie zamierzają tak drastycznie ograniczać rocznych wydatków, a lepsze osiągi aut budowanych przez „tanią” konkurencję sprawiłyby, że rywalizacja na torze nie byłaby wyrównana. FIA ostatecznie zamierza zrezygnować z większości zmian w regulaminie technicznym, faworyzujących ekipy z dobrowolnie ograniczonym budżetem. Jedynym ustępstwem na ich rzecz byłaby możliwość stosowania silników zgodnych z regulaminem technicznym na sezon 2006.

Powód jest prosty – wszystkie nowe zespoły zgłosiły tego samego dostawcę silników, firmę Cosworth. Legendarny producent, którzy rządził na torach Formuły 1 w latach 70., wycofał się z Grand Prix właśnie po sezonie 2006 i może po prostu nie być w stanie w stosunkowo krótkim czasie zbudować silników według obecnej specyfikacji. To oznacza, że jednostki napędowe Coswortha nie będą miały ogranicznika obrotów (obecny limit to 18.000 obr/min), a każda z nich będzie musiała wytrzymać dwa kolejne weekendy Grand Prix (obecnie każdy kierowca ma osiem silników na liczący 17 wyścigów sezon i może je stosować w praktycznie dowolny sposób).

[srodtytul]Co z limitem?[/srodtytul]

Mosley nie wspomina natomiast, czy jego propozycja obejmuje także zwiększenie limitu budżetowego lub jego odroczenie – a więc należy się domyślać, że przepis o 40 milionach funtów rocznie pozostanie bez zmian. Proponuje także zrzeszonym w FOTA zespołom podpisanie Porozumienia Concorde w wersji z 1998 r., a następnie uzgodnienie nowych warunków tej umowy, regulującej praktycznie wszystkie kwestie związane z podziałem władzy, obowiązków i dochodów w Formule 1. – Jeśli zaczniemy teraz dyskutować nad kształtem porozumienia, potrwa to bardzo długo – przewiduje Mosley. – Nie mamy na to czasu, bo w piątek musimy udzielić odpowiedzi pozostałym zespołom, zainteresowanym startami w F1.

Według krążących po padoku pogłosek, kolejne zespoły zrzeszone w FOTA rozważają przyjęcie warunków Mosleya. Mówi się, że Brawn, McLaren i BMW Sauber zaakceptują ultimatum, a z prawnego punktu widzenia Ferrari oraz ekipy spod znaku Czerwonego Byka (czyli Red Bull i Toro Rosso) podpisały już cztery lata temu przedłużenie Porozumienia Concorde, zobowiązując się do startów w Formule 1 do sezonu 2012. Teoretycznie po drugiej stronie barykady pozostać mogą zatem tylko Renault i Toyota – a więc wszystko wskazuje na to, że do rozłamu w Formule 1 nie dojdzie i obie strony konfliktu spotkają się w połowie drogi.

Za kulisami krążą pełne jadu i wzajemnych pretensji listy pomiędzy FIA i FOTA, a w walkę na słowa wdają się także niektórzy kierowcy, przygotowujący się do niedzielnego wyścigu. – Wspieram zespoły zrzeszone w FOTA – mówi mistrz świata z lat 2005-06, Fernando Alonso. – Mamy kontrakty z naszymi zespołami i do końca będziemy z nimi współpracować. Dla mnie Formuła 1 to najlepsze zespoły świata, najlepsi kierowcy i nowoczesna technologia. Jeśli tego zabraknie w przyszłym sezonie, to na pewno znajdzie się inna kategoria wyścigowa, w której to wszystko będzie.

[srodtytul]Kubica się nie miesza[/srodtytul]

- Sytuacja wygląda źle i jeśli nie uda się rozwiązać problemów, trzeba będzie rozważyć, która opcja jest najlepsza – uważa z kolei wicemistrz świata, Felipe Massa. – Zespoły zdają się być zjednoczone, więc może czas poszukać czegoś nowego, co byłoby lepsze dla sportu.

W charakterystyczny dla siebie sposób stanowisko w konflikcie zajął Robert Kubica. – Jestem kierowcą i moja praca to jazda po torze, a nie negocjacje z FIA – powiedział Polak. – Czekam na rozwój wydarzeń, śpię spokojnie i nie zaprzątam sobie głowy sprawami, na które nie mam wpływu.

Kierowca BMW Sauber przyleciał na Wyspy, licząc na podtrzymanie szczęśliwej passy z Turcji. Pod Stambułem niepowodzenia kilku rywali dały mu pierwsze w tym sezonie punkty. Teraz zespół Mario Theissena zapowiada kolejny krok naprzód, ale kosmetyczne zmiany przedniego skrzydła i modyfikacje wprowadzonego przed dwoma tygodniami podwójnego dyfuzora mogą nie wystarczyć, aby odrobić straty w szybkości do samochodów Brawn czy Red Bull.

[srodtytul]Ostatni wyścig na dawnym lotnisku[/srodtytul]

Zamienione na wyścigowy tor lotnisko, z którego prawie 70 lat temu startowały bombowce Royal Air Force, było rok temu szczęśliwe dla kierowcy, który w tym roku, podobnie jak Kubica, walczy o drobne punkty w środku stawki. Dwanaście miesięcy temu Lewis Hamilton w ulewnym deszczu pożeglował po zwycięstwo, praktycznie niezagrożony przez rywali. W tym roku karta się odwróciła i szanse mistrza świata na powtórkę zeszłorocznego triumfu są bliskie zera. Jednak brytyjscy kibice nadal mają za kogo pić zdrowie na polach namiotowych – Jenson Button wygrał sześć z siedmiu rozegranych w tym sezonie wyścigów i w niedzielę ma ogromną szansę zostać ostatnim zwycięzcą wyścigu Formuły 1 na torze Silverstone.

Świat idzie naprzód i trawiaste parkingi, które w czasie deszczu zamieniają się w grzęzawisko, rachityczne mostki nad torem przeznaczone wyłącznie dla osób, które nie cierpią na lęk wysokości czy też wąziutkie drogi dojazdowe z pobliskich wiosek, wyszły z mody ponad 30 lat temu, kiedy dla Wielkiej Brytanii mistrzostwo świata zdobywał James Hunt. Teraz wyścigowa wizytówka kraju, który uważa się za ojczyznę sportu samochodowego, przypomina raczej skansen. Organizatorzy przez lata pozostawali głusi na prośby i groźby włodarzy Formuły 1, aż wreszcie miarka się przebrała i w przyszłym sezonie wyścig ma odbyć się na torze Donigton Park. Zniknięcie Silverstone z kalendarza Formuły 1 zostanie jednak zapewne przesłonięte przez dzisiejsze postanowienia FIA, które mogą oznaczać koniec wyścigów Grand Prix w ich obecnej formie.

Jutro upływa termin kolejnego ultimatum, narzuconego zespołom przez prezydenta FIA Maxa Mosleya. Osiem ekip, które złożyły warunkową aplikację do przyszłorocznych mistrzostw świata, musi zaakceptować bezwarunkowe zgłoszenie się do Formuły 1. W przeciwnym wypadku do Force India, Williamsa i trzech nowych ekip (Campos, Manor i US F1) mogą dołączyć kolejne zespoły z listy oczekujących.

[srodtytul]Cosworth potrzebuje czasu[/srodtytul]

Pozostało jeszcze 94% artykułu
Sport
Sportowcy spotkali się z Andrzejem Dudą. Chodzi o ustawę o sporcie
Sport
Czy Andrzej Duda podpisze nowelizację ustawy o sporcie? Jest apel do prezydenta
Sport
Dlaczego Kirsty Coventry wygrała wybory i będzie pierwszą kobietą na czele MKOl?
Sport
Długi cień Thomasa Bacha. Kirsty Coventry nową przewodniczącą MKOl
Materiał Partnera
Konieczność transformacji energetycznej i rola samorządów
SPORT I POLITYKA
Wybory w MKOl. Czy Rosjanie i Chińczycy wybiorą następcę Bacha?