Finał Drużynowego Pucharu Świata odbędzie się 16 lipca w Gorzowie Wlkp. W sobotę pierwszy z półfinałów - w Vojens (Dania). Wystąpią w nim Duńczycy, Szwedzi, Australijczycy i Niemcy.
Szwedom nie daje szans nawet ich legendarny rodak Ove Fundin, którego imieniem nazwano puchar. I chyba ma rację. Od dawna nie wygrali nic jako drużyna, ani też indywidualnie, a najlepszy w tym sezonie ich zawodnik, Fredrik Lindgren, jest dopiero ósmy w klasyfikacji generalnej.
Duńczycy nie wyglądają o wiele mocniej. Nicki Pedersen jest wprawdzie blisko podium, ale na wielkie wsparcie ze strony kolegów nie ma co liczyć. Trener Anders Secher powołał nawet do drużyny 28-letniego debiutanta Madsa Korneliussena. Sam zawodnik przyznaje, że takiego wyróżnienia się nie spodziewał i nawet zaplanował sobie w tym czasie urlop, ale skoro ojczyzna wzywa, to przybędzie ją ratować.
Dyplomatę próbuje grać Bjarne Pedersen, który chyba za bardzo nie wierzy, że w sobotę jego zespół zapewni sobie awans i przekonuje, że występ na gorzowskim torze w barażu dwa dni przed finałem, może być niezłą zaprawą.
Faworytami sobotniego półfinału w Vojens są w tej sytuacji Australijczycy. Darcy Ward odgraża się nawet, że gdyby finał rozgrywano na ich torze, broniący trofeum Polacy nie mieliby żadnych szans na zwycięstwo. Ale na razie kluczową informacją jest powrót do zdrowia Jasona Crumpa. Lider Australii doznał w połowie maja kontuzji ramienia, a bez niego szanse na dobry wynik gwałtownie topnieją. Wicemistrz świata ma jednak w Gorzowie wystartować.