Pięściarze tracą przytomność w trakcie walki, zdarza się, że padają bez czucia w szatni po jej zakończeniu. Ale takie sytuacje jak ta w Schwerinie to wyjątek.
28-letni Dimitrenko miał bronić w sobotni wieczór tytułu mistrza Europy. Kiedy Sosnowski się rozgrzewał, dwumetrowy Ukrainiec zasłabł w szatni i okazało się, że walka się nie odbędzie.
– To dziwna sprawa – mówi Fiodor Łapin, trener Sosnowskiego. – Na galach Universum są monitory, na których można oglądać walki i to, co się dzieje się w szatniach. W pewnym momencie zauważyłem, że Dimitrenko się chwieje, po chwili leżał już na podłodze. Przez chwilę pomyślałem, że chyba się rozciąga, do głowy mi nie przyszło, że mógł stracić przytomność – opowiadał „Rz” Łapin.
– Kiedy Dimitrenko zasłabł, nikogo przy nim nie było. Niemieccy trenerzy i masażysta zostali w hali, gdzie walczył Rahim Czakijew z Łukaszem Rusiewiczem. Później drzwi do ich szatni były już zamknięte, nie wpuszczali nikogo – twierdził Łapin.
Klaus Peter Kohl, szef grupy Universum i promotor Dimitrenki, poinformował widzów w Schwerinie, że pięściarz zasłabł w szatni i po udzieleniu pierwszej pomocy został odwieziony y do szpitala. Od razu też dodał, że w takiej sytuacji walka Dimitrenki z Sosnowskim nie może się odbyć.
– Bokser miał bardzo niskie ciśnienie krwi i płytki oddech. Jego ręce były mocno zaciśnięte. Nawet gdyby jego stan się ustabilizował, nie moglibyśmy dopuścić do tego pojedynku – mówił lekarz zawodów dr Christoper Goetz.
Fiodor Łapin i agent Sosnowskiego Krzysztof Zbarski podkreślają, że Dimitrenko już dzień przed walką zachowywał się dziwnie. Był pobudzony, nerwowo reagował na próby kontaktu.
Michael Timm, trener Ukraińca, twierdzi, że jest w wielkim szoku po tym, co się stało. – Nie mam pojęcia, dlaczego Sasza zasłabł. Chwilę po odwołaniu walki zastanawiałem się nawet, czy w okresie przygotowań nie przyjął jakiegoś mocnego ciosu, ale wykluczam taki scenariusz – mówi niemiecki trener.
Dimitrenko, który opuścił już szpital, zapewnia o dobrym samopoczuciu, twierdzi, że jest zdrowy i nic mu nie dolega. – Dziś w Hamburgu przejdę serię badań, wtedy będę mądrzejszy i mam nadzieję, że dowiem się, dlaczego zasłabłem – dodał.
Za wcześnie jeszcze mówić, jakie decyzje podejmą władze Europejskiej Unii Boksu Zawodowego. Kohl uważa, że do walki powinno dojść jak najszybciej. Mówi się o terminie 29 stycznia 2011, ale to tylko spekulacje. Nie wiadomo też, czy Sosnowski otrzyma choć część honorarium przewidzianego za pojedynek, który nie doszedł do skutku.