Reklama

Brawo dyferencjał

Nie lubię Rajdu Dakar i nigdy go nie lubiłem. Także wtedy, gdy nazywał się jeszcze Paryż–Dakar i był dowodem arogancji białego człowieka, który uważa, że cały świat jest jego światem.

Publikacja: 11.01.2014 07:00

Mirosław Żukowski

Mirosław Żukowski

Foto: Fotorzepa, Ryszard Waniek Ryszard Waniek

Uczestnicy rajdu, ci piękni mężczyźni wychowani w pięknych dzielnicach, pruli przez Afrykę, zostawiając za sobą góry śmieci, a czasami także trupy tubylców, dla których pędzący samochód spotkany w drodze do studni był równie egzotyczny jak byłaby dla nas kosmiczna rakieta w przydomowym ogródku. Mieszkałem we Francji, gdy lewicowy bard Renaud o uczestnikach rajdu śpiewał „500 palantów na starcie". To była piosenka dla mnie, do dziś ją pamiętam (w oryginale: „500 connards sur la ligne de depart").

Minęło wiele lat, pomysłodawca rajdu Thierry Sabine od dawna nie żyje, zginął w katastrofie helikoptera. Polityczne kłopoty i ryzyko terrorystycznych zamachów wygoniły rajd z Afryki i teraz karawana rozjeżdża pustynię w Ameryce Południowej.

Ale dziś zabawą już nikt tego nie nazywa, to poważna impreza, podobno najtrudniejszy rajd świata. Firmy paliwowe i samochodowe widzą w niej bardzo dobry reklamowy wehikuł, o czym przekonuję się co roku, gdy moja skrzynka mailowa tuż przed rajdem i w trakcie jego trwania przyjmuje dziesiątki komunikatów od pań z działów marketingu i PR piszących językiem zbliżonym do polskiego. Panie te (i nie wiadomo dlaczego dużo rzadziej panowie) informują mnie, że kierowcy ciężarówki znów udało się dojechać, dyferencjał trzyma się mocno, a na biwaku było zimno.

Polscy uczestnicy rajdu to czasami też nasi „piękni i bogaci", synowie zamożnych tatusiów i zamożni tatusiowie w osobach własnych. Nie mam nic przeciwko nim, niech się bawią, ale do podziwu dla ich wyczynów nie nakłoni mnie nawet najlepszy PR. Oczywiście nie oznacza to, że w rajdzie nie jadą prawdziwi, utalentowani i ciężko pracujący sportowcy. Tylko raz pomyślałem o tej imprezie ciepło, gdy przed kilku laty telewizja pokazała Krzysztofa Hołowczyca na mecie i ten znakomity kierowca wyglądał jak zmęczony życiem cień sławnego Hołka przeniesiony o 20 lat w przyszłość. Tego nie można nie szanować. Najlepsi polscy motocykliści to także sportowcy całą gębą, Rafał Sonik robi dużo, by poważnie traktować rywalizację quadów, ale oni nie przesłaniają w pełni nachalnego reklamowego picu.

W Ameryce Południowej kontrowersji wokół rajdu jest dużo mniej, choć boliwijscy Indianie protestują i chcą przy okazji coś dla siebie wygrać. Ale to nie jest problem taki jak na początku w Afryce, organizatorzy nauczyli się, że muszą szanować gospodarzy i płacić, również za wyrządzone szkody. Pod tym względem to już nie jest impreza arogancka, ale piosenki o 500 palantach odruchowo szukam na YouTube, gdy idzie w ruch marketingowa maszyna promująca Dakar.

Reklama
Reklama

Znajduję ją bez trudu i wciąż rozumiem, co chciał powiedzieć autor, choć czas lewicujących artystów, prześmiewających burżujskich synków dawno przeminął. Jednak Dakar nie pozwala mi o nich zapomnieć i dlatego z niecierpliwością czekam na styczniową odtrutkę – Rajd Monte Carlo. Tu wszystko jest na swoim miejscu – sportowe samochody, wspaniali mężczyźni, piękne kobiety i bankiet w kasynie.

Sport
Turniej Czterech Skoczni, Premier League, koszykówka. Co obejrzeć w Sylwestra i Nowy Rok?
Materiał Promocyjny
Bankowe konsorcjum z Bankiem Pekao doda gazu polskiej energetyce
Sport
Iga Świątek, Premier League i NBA. Co obejrzeć w święta?
Sport
Ślizgawki, komersy i klubowe wigilie, czyli Boże Narodzenia polskich sportowców
Sport
Wyróżnienie dla naszego kolegi. Janusz Pindera najlepszym dziennikarzem sportowym
Materiał Promocyjny
Technologie, które dziś zmieniają biznes
Sport
Klaudia Zwolińska przerzuca tony na siłowni. Jak do sezonu przygotowuje się wicemistrzyni olimpijska
Materiał Promocyjny
Lojalność, która naprawdę się opłaca. Skorzystaj z Circle K extra
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama