Mikołaj Sokół ?z Barcelony
Rywale mieli nadzieję, że wraz z początkiem europejskiej części sezonu zmniejszą straty do nowej potęgi F1. Nic z tego: w Barcelonie Lewis Hamilton i Nico Rosberg zdystansowali konkurencję o prawie minutę.
Po starcie z dwóch pierwszych pozycji Hamilton i Rosberg błyskawicznie odskoczyli reszcie stawki i rozegrali wyścig między sobą. Prowadził Anglik, a jego partner z zespołu próbował znaleźć sposób na wyprzedzenie, choć konfiguracja toru zdecydowanie nie sprzyja skutecznym atakom. Przy pierwszej zmianie opon Rosberg zdecydował się więc na fortel – twardszą mieszankę. Podczas wyścigu trzeba skorzystać z obu rodzajów ogumienia i tym samym Niemiec mógł przy drugim zjeździe założyć na końcówkę wyścigu bardziej miękkie opony Pirelli, dające lepsze osiągi.
Sztuczka powiodła się połowicznie. Na ostatnich okrążeniach Rosberg zbliżył się do Hamiltona, który narzekał na niestabilne zachowanie swojego auta, ale nie zdołał go wyprzedzić. – Gdybym miał jeszcze jedno okrążenie, to mógłbym spróbować – mówił Niemiec na mecie. – Na ostatnim okrążeniu mogłem zaatakować, ale to byłoby w stylu kamikadze i nie chciałem ryzykować.
Hamilton przyznał z kolei, że obrona prowadzenia była bardzo trudna. – Nico wykonał doskonałą pracę, był bardzo szybki – komplementował zespołowego kolegę. – Musiałem się mocno napracować, żeby utrzymać go za sobą.