Oba sukcesy zostały podbudowane najlepszymi próbami Kubackiego w kwalifikacjach. W sobotnim konkursie za plecami Polaka byli Halvor Egner Granerud i Stefan Kraft, dobrze znane firmy, tak samo kolejna dwójka – Manuel Fettner i Piotr Żyła. W niedzielę lider polskiej reprezentacji wyprzedził Anże Laniska, Mariusa Lindvika oraz ponownie Graneruda i Krafta. Żyła był ósmy.
Dominacja Kubackiego nie podlegała dyskusji. Niezależnie od tego, czy skakał w deszczu czy nie, czy wiatr wiał z przodu czy z tyłu – skakał najdalej i najładniej, dając prawo do pozytywnej oceny pracy trenera Thomasa Thurnbichlera na starcie sezonu.
Czytaj więcej
Zima ze skokami zaczęła się od efektownego zwycięstwa Dawida Kubackiego w pierwszym konkursie PŚ...
Te pochwały dla triumfatora z Wisły i nowego trenera kadry nie przesłaniają faktu, że konkursy niezbyt udały się Kamilowi Stochowi. W sobotnim miał przykrą przygodę z wiązaniem lewej narty, ruchoma kostka mocująca piętę zsunęła się z bolca i do upadku skoczka brakowało niewiele. Potem w osiągnięciu dużej odległości przeszkodził mu wyjątkowo silny wiatr. Dziesiąte miejsce w tych okolicznościach nie było złe.
W niedzielę Stoch wystartował jedynie w kwalifikacjach, w których zajął czwarte miejsce, lecz został, obok Japończyka Junshiro Kobayashiego, zdyskwalifikowany przez nowego kontrolera FIS Christiana Kathola. Powód: niewłaściwy kombinezon.