Rz: Czego najbardziej żal po tym przegranym turnieju?
Dawid Murek: Kilku piłek w piątym secie meczu z Holandią. Prowadziliśmy 12:9 i pozwoliliśmy sobie odebrać zwycięstwo. Na tym poziomie to nie powinno mieć miejsca. Ale widać, to wciąż nasza specjalność. Zdarzały się takie sytuacje w przeszłości i nic się nie zmieniło. A to nie może wiecznie trwać.
Co powiedział wam Raul Lozano na zakończenie?
Podziękował za ambitną dobrą grę. Wiedział o naszych problemach zdrowotnych i doceniał to, że walczyliśmy z takim poświęceniem.
A wy mieliście do siebie pretensję o niewykorzystaną szansę?
Byliśmy rozczarowani. Z taką grą naprawdę mogliśmy wygrać ten turniej. Między innymi dlatego Hiszpanie nie podjęli prawdziwej walki z Holandią i wystawili rezerwowy skład. Nie chcieli jeszcze raz grać z nami, woleli się nas pozbyć.
A gdybyście to wy byli w takiej sytuacji?
Wierzę, że nie byłoby żadnych kalkulacji. Ale to tylko spekulacje, nie można niczego wykluczyć, gdy gra się o igrzyska.
Wróćmy jeszcze do nieszczęsnego tie-breaka z Holandią. Liczył pan, że jedną z tych ważnych piłek Paweł Zagumny skieruje do pana?
Byłem na to przygotowany, ale wybrał inne rozwiązanie. To on decyduje.
Czuł pan, że mógłby przesądzić o losach meczu?
Chyba jestem w formie, więc taka wiara we mnie jest, ale tego nigdy nie można być pewnym. W tych trudnych chwilach brakowało nam atakującego z krwi i kości. Piotrek Gruszka, który zastąpił kontuzjowanych Mariusza Wlazłego i Grzegorza Szymańskiego, gra na innej pozycji, ale i tak radził sobie bardzo dobrze.
Robert Prygiel chyba bardzo liczył, że w takiej sytuacji to on dostanie szansę...
Dla niego to był policzek. Przygotowywał się przecież wcześniej z tą drużyną, jest solidnym atakującym. Ale o sprawy personalne proszę pytać trenera. To on podejmuje decyzje. Ja tylko mogę powtórzyć jego słowa, że niektórzy za bardzo dbają o zdrowie.
Pije pan do Wlazlego?
Do nikogo nie piję, tylko chcę powiedzieć to samo co Lozano, który chyba powinien zwrócić uwagę, kogo powołuje.
Będzie pan dalej grał w tej reprezentacji?
Zależy, czy będę wystarczająco zdrowy. Nie zawsze zwracałem na to uwagę, ale lata lecą i muszę o tym myśleć.
Podczas tego turnieju padł chyba mit głoszony przez Lozano, że nie może pan z powodu kontuzjowanego kolana zagrać trzech ciężkich meczów z rzędu. A tu pan zagrał, i to bardzo dobrze.
Mogę wszystkich zapewnić, że lekko nie było. Boli mnie każda część ciała.
Jak pan czuje się w roli strażaka, takiego zawodnika na telefon, który przyjeżdża gasić pożar?
Trochę wykrakałem te kontuzje chłopaków, szczególnie Michała Winiarskiego, ale faktycznie taka była umowa z trenerem, że czekam do końca na telefon. I może niech tak zostanie. Rola strażaka mi odpowiada.