Rz: Oglądał pan wygraną Bułgarów z Włochami, która uchyliła wam drzwi do półfinału?

Andrea Anastasi: Cały czas miałem informacje, co się dzieje na hali. Wierzyłem, że to zwycięstwo jest możliwe, wystarczy sięgnąć do historii.

Jak pan mobilizował swoich po bolesnej porażce dzień wcześniej?

Spotkałem się z nimi o północy w hotelu i powiedziałem, że dalej w nich wierzę. Chciałem przekazać im swoją wiarę i przekonanie, że wszystko jest jeszcze możliwe. Ja uwielbiałem grać pod presją, ale nie wszyscy w mojej drużynie dobrze ją znoszą.

Zadanie zostało wykonane, jesteście w półfinale, presji już nie będzie...

Dlatego będziemy walczyć, choć mamy świadomość, że to jeden z najlepszych zespołów na świecie. Ale w tym roku wygraliśmy już z nimi towarzyskie spotkanie, a z Brazylią cztery w Lidze Światowej przegraliśmy. Chyba więc lepiej, że zagramy z Rosjanami

Co trzeba zrobić, by pokonać drużynę Władymira Alekny?

Grać w siatkówkę. Brutalną siłę można pokonać sposobem. Wiem, że mamy jakieś 10 procent szans, może trochę więcej, ale na pewno nie stoimy na straconej pozycji.

 

wysłuchał j.p.