Polska - Bułgaria 3:0. Walec powoli się rozpędza

Polacy wygrali drugi mecz w turnieju kwalifikacyjnym do igrzysk olimpijskich. Tym razem też nie obyło się bez kłopotów.

Publikacja: 01.10.2023 12:42

Polska - Bułgaria 3:0. Walec powoli się rozpędza

Foto: AFP

Mistrzowie Europy polecieli do Chin z jasnym zadaniem: wygrać wszystkie mecze, zapewnić sobie przepustki do Paryża i mieć spokój na najbliższych kilka miesięcy. Tak to powinno wyglądać, jeśli porówna się potencjały wszystkich drużyn. Tylko, że biało-czerwoni mogą być już zmęczeni. W każdym turnieju grają do końca, sporo latają po świecie, więc Nikola Grbić zdecydował się na wylot do Chin niemal w ostatniej chwili, w środę po południu. Jeśli zacznie im brakować sił, to przeciwnicy zrobią wszystko, żeby to wykorzystać.

Nikt przed reprezentacją Polski nie uklęknie, każdy spróbuje pobić mistrza wierząc, że to może być ten dzień, kiedy sprawi niespodziankę. Ostrzeżenie przyszło już w sobotę, kiedy zawodnicy Grbicia musieli bronić piłki meczowej w starciu z Bułgarią. Wyszli z opresji i potem sami wykonali decydującą akcję, wygrywając tie breaka 17:15.

Czytaj więcej

Polacy z trudem pokonali Belgów. Długa droga siatkarzy do igrzysk

Grbić stara się łagodzić skutki trudnego sezonu i tam, gdzie może, stosuje zmiany. W meczu z Belgią wystawił parę przyjmujących Tomasz Fornal, Aleksander Śliwka, a z Bułgarią na boisko wyszli Kamil Semeniuk i Bartosz Bednorz. Mimo wszystko z Bułgarią też zaczęło się od problemów. Długo obie drużyny walczyły punkt za punkt, a pod koniec seta na zagrywkę w drużynie przeciwników wszedł Simeon Nikołow. Uderzył mocno, a Bednorz nie przyjął piłki i Bułgarzy mieli olbrzymią szansę na wygranie seta. Grbić poprosił o przerwę na żądanie, ale to niewiele pomogło. Za chwilę utalentowany 17-latek znów potężnie uderzył, a Semeniuk przyjął serwis tak, że piłka wróciła na drugą stronę siatki. Martin Atanasow uderzył od razu, ale nie trafił w boisko. Jeśli takich prezentów nie wykorzystuje się w meczu z Polską, to za chwilę spotyka cię kara. Biało-czerwoni pokazali, dlaczego teraz są jedną z najlepszych drużyn na świecie. Bednorz wykonał dwa decydujące bloki i Polacy wygrali pierwszego seta.

Po takiej rozgrzewce było już z górki. Drugiego seta Polacy wygrali do 20, choć Bułgarzy robili wszystko, żeby utrudnić im zadanie. Serwowali z całą mocą i czasami trzeba było atakować z wysokiej piłki. Wtedy okazywał się kunszt reprezentantów Polski. Wystawy były dokładne, a ataki mocne. Marcin Janusz czuł się pewnie i pozwalał sobie na trudne rozwiązania i stojąc przodem do siatki wystawił na prawe skrzydło do Łukasza Kaczmarka, a ten zmieścił atak przy bocznej linii. W innej akcji wystawił z czwartego metra na środek do Norberta Hubera. Co z tego, że Bułgarzy wyczuli to rozwiązanie, skoro piłka i tak wypadła po ich bloku poza boisko.

Polacy robili swoje i nie pozwolili się rozpędzić rywalom. Nawet jeśli Bułgarzy wygrali długą wymianę i podnieśli w górę ręce w geście triumufu, to za chwilę musieli spuścić głowy, po mocnych atakach zawodników Grbicia. Dobrą formę potwierdzał Bednorz. Przyjmujący w trzecim secie efektownie zaatakował z szóstej strefy i Polska miała piłkę meczową. Za chwilę Cwetan Sokołow uderzył z zagrywki daleko w aut i Polacy mogli cieszyć się ze zwycięstwa.

Przed reprezentacją Polski jeszcze pięć ważnych spotkań. Teraz mają dzień przerwy, a we wtorek zmierzą się z Kanadą, która niespodziewanie ograła Argentynę 3:1. Trenerem Kanadyjczyków jest Tuomas Sammelvuo, który prowadzi też ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle w PlusLidze. Zna dobrze rozgrywającego Polaków Marcina Janusza, atakującego Łukasza Kaczmarka, czy środkowego Norberta Hubera. To nie będzie łatwy mecz.

Polska - Bułgaria 3:0 (26:24, 25:20, 25:21).

Transmisje turnieju kwalifikacyjnego w Chinach na antenach Polsatu i TVP.

Mistrzowie Europy polecieli do Chin z jasnym zadaniem: wygrać wszystkie mecze, zapewnić sobie przepustki do Paryża i mieć spokój na najbliższych kilka miesięcy. Tak to powinno wyglądać, jeśli porówna się potencjały wszystkich drużyn. Tylko, że biało-czerwoni mogą być już zmęczeni. W każdym turnieju grają do końca, sporo latają po świecie, więc Nikola Grbić zdecydował się na wylot do Chin niemal w ostatniej chwili, w środę po południu. Jeśli zacznie im brakować sił, to przeciwnicy zrobią wszystko, żeby to wykorzystać.

Pozostało 86% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Siatkówka
Finał Ligi Narodów nie dla polskich siatkarek. Przegrały z Włoszkami
Siatkówka
Jastrzębski Węgiel wietrzy szatnię. Mistrzów Polski opuści jedenastu siatkarzy
Siatkówka
USA pierwszym rywalem Polaków w sezonie olimpijskim. Sufit zniknął z oczu
Siatkówka
Liga Narodów. Historyczny sukces polskich siatkarek przed igrzyskami w Paryżu
Siatkówka
Piotr Gruszka: Poznajmy swoją wartość, a później pracujmy na marzenia
Materiał Promocyjny
Sztuczna inteligencja może być wykorzystywana w każdej branży