Zapowiedział pan, że podczas ostatnich meczów towarzyskich spróbuje postawić swoich zawodników w trudnych sytuacjach. Czy plan wypalił?
Chciałem stworzyć im takie warunki już w trakcie treningu. Mecze na poziomie to też była szansa, żeby zrozumieć, nad czym trzeba jeszcze pracować. Dostałem dużo informacji, co jest dla mnie ważne i pomocne - nawet, jeśli były to rzeczy negatywne. Porażki to jakby pokazanie palcem, co w naszej grze nie funkcjonuje. Przekonałem się, w jaki sposób nasza praca przełożyła się na naszą grę.
Wszystko idzie zgodnie z planem?
Trudno powiedzieć, bo nieustannie musimy wprowadzać korekty. Kilku zawodników miało niewielkie problemy zdrowotne. Muszę uważać, żeby to nie przełożyło się na poważne kontuzje, dlatego jesteśmy elastyczni, a nie skoncentrowani na sztywnej realizacji harmonogramu.
Czytaj więcej
Reprezentacja Polski ma potencjał na wygranie mistrzostw Europy. Poza tym dobrze, żeby na tej drużynie była presja oczekiwań, mówi „Rz” były rozgry...
Co wyglądało dobrze?
Trudno powiedzieć, że cokolwiek funkcjonowało dobrze, jeśli się przegrało ze Słowenią 0:3 w godzinę. Słabo graliśmy w ataku. Nie dokonywaliśmy dobrych wyborów, zawodziła skuteczność. Nad tym pracowaliśmy mniej, ale to nie może być wymówka dla braku koncentracji i podejmowania złych decyzji. Jeśli zawodnicy mieli dobrą koncepcję na skończenie akcji, ale piłka nie poszybowała tak, jakby się chciało, to w porządku, rozumiem, bo mogą być zmęczeni. Jeśli jednak atakujesz bezmyślnie i jedynie bijesz mocno w środek, a nie zwracasz uwagi na niskiego rozgrywającego przed tobą, albo szukanie ostrego skosu czy innych ryzykownych rozwiązań, to znaczy, że nie jesteś skupiony.
Robimy wszystko, żeby być w najlepszej formie pod koniec mistrzostw Europy
Kiedy wróci forma fizyczna, wróci też cierpliwość?
Kiedy jesteś świeży i wypoczęty, to skaczesz wyżej, poruszasz się szybciej, wykonujesz lepiej podstawowe rzeczy. Łatwiej o skupienie, bo masz więcej energii. Nie jest jednak łatwo wymusić na sobie koncentrację. Nie dokona się tego na pstryknięcie palcem. Nie wystarczy, że powiem: „Bądźcie skupieni”. Robimy wszystko, żeby być w najlepszej formie pod koniec mistrzostw Europy.
Czytaj więcej
Polacy wygrali Ligę Narodów, co dobrze wróży przed drugą, ważniejszą częścią sezonu. Siatkarzy czekają mistrzostwa Europy i turniej kwalifikacyjny...
Grupa wydaje się łatwa, choć zaczynacie o dwóch najbardziej wymagających rywali: Czechów i Holendrów. Taki układ może być problemem, skoro formę szykujecie na drugą część turnieju?
Zawsze można się wpędzić w kłopoty. Jest wiele zespołów, które rzadko goszczą na mapie światowej siatkówki, a jednak musisz wyjść na parkiet i dać z siebie wszystko. To może być wyzwaniem. Pamiętam, że podczas kariery łatwiej przychodziła mi mobilizacja na mecze z silnym rywalem. To wymuszało skupienie, bo chwila dekoncentracji mogła kosztować bolesną porażkę. Ze słabszymi na ogół wystarcza 60-70 proc. mocy, ale w tym kryje się niebezpieczeństwo. Możesz dostosować się do poziomu przeciwnika, zacząć popełniać proste błędy, a wtedy wszystko jest możliwe.