Polacy grają o medale

Trzeba było cudu i cud się stał. Polacy wygrali z Norwegami jedną bramką po rzucie Artura Siódmiaka dwie sekundy przed końcem. W piątek półfinały: Polska zmierzy się z Chorwacją, a Francja z Danią

Aktualizacja: 28.01.2009 04:41 Publikacja: 28.01.2009 01:55

Polacy grają o medale

Foto: PAP/EPA

Do końca meczu zostało czternaście sekund, gdy trener Norwegów Robert Hedin poprosił o czas. Był remis 30:30, zły dla obu stron, ale to norweska drużyna miała piłkę. Hedin zdecydował o wycofaniu z gry bramkarza. Dodatkowy zawodnik z pola miał pomóc w zdobyciu tej jednej bramki, dającej awans Norwegom, a zabierającej go Niemcom. Przy remisie to mistrzowie świata byli w półfinale dzięki tzw. małej tabelce, a piłkarze Hedina jechali do domu.

Polacy mieli wówczas do półfinału dwa razy dalej niż Norwegowie, bo też potrzebowali tej jednej bramki, a piłka była u rywala. Wydawało się, że sytuacja jest beznadziejna. I wtedy przemówił trener Bogdan Wenta. Z takim opanowaniem, jakby do końca było piętnaście minut. – Spokojnie, mamy dużo czasu. Oni teraz zdejmą bramkarza, trzeba im przerwać i będzie pusta brama – wychwyciły telewizyjne mikrofony.

Wenta nie tylko ostudził emocje piłkarzy, ale też dokładnie przewidział akcję, która pozostanie jednym z najpiękniejszych sportowych wspomnień tego roku. Po wznowieniu Norweg wprowadzony za bramkarza chciał zostać bohaterem i zdobyć bramkę, ale to, co zrobił, nie było ani rzutem, ani podaniem. Raczej nerwowym odruchem, a lecąca niezbyt szybko piłka trafiła w ręce Polaków.

Artur Siódmiak pewnie nawet nie miał czasu spojrzeć na zegar, bez zastanowienia rzucił przez całe boisko w stronę pustej bramki Norwegów. Protokół mówi, że gol na 31:30 dla Polski padł w 59 minucie i 58 sekundzie meczu. Jak tu teraz nie wierzyć, że wicemistrzowie świata mogą pokonać każdego, w każdych okolicznościach?

To nie był ich mecz, a sam bohater ostatniej akcji grał wcześniej dość słabo. Wiele goli dla Norwegów padło po atakach środkiem, Siódmiak nie był w stanie zatrzymać akcji przeciwnika. Sławomir Szmal miał 34 procent obronionych rzutów. Do przerwy był co prawda remis 14:14, ale w drugiej części do zwycięskiego rzutu Polacy ani razu nie prowadzili. Mecz nie był tak brutalny, jak ten sprzed roku na mistrzostwach Europy, ale tak samo wyrównany.

Norwegowie uciekli w pewnym momencie na trzy gole, trzy minuty przed końcem Tomasz Tłuczyński na ławce rezerwowych zaczął płakać. Nie wierzył, że sen będzie dalej trwał dalej. – Za to, co zrobił Artur Siódmiak, Związek Piłki Ręcznej w Polsce powinien mu postawić pomnik. To był historyczny rzut – mówił Wenta. Trener przyznał, że znowu uśmiechnęło się do niego szczęście, że piłka w tym meczu była na ulicy norweskiej, ale jego zawodnikom jakimś cudem udało się ją ukraść.

Norwegowie nie wierzyli. Schowali twarze w dłoniach, niedoszły bohater, który rzucał na bramkę Szmala, zniknął z parkietu. Hedin podnosił swoich zawodników z kolan, a Wenta z reprezentacją Polski tańczył z radości.

Polakom w fazie zasadniczej sprzyjało szczęście, to prawda, ale też potrafili je zmusić do uśmiechu. Nie tylko w swoich meczach, ale przede wszystkim w spotkaniach rywali. Niemcy z możliwych sześciu punktów wywalczyli w drugiej rundzie tylko jeden i chociaż z fazy grupowej wyszli z kompletem zwycięstw, a Polacy nie mogli sobie zapisać żadnej wygranej, to w tabeli mistrzowie świata znaleźli się za drużyną Wenty.

Wczoraj Niemcy grali o wszystko z Danią trzy godziny przed meczem naszej reprezentacji. O ich porażce zadecydowała dopiero ostatnia minuta. Niektórzy Polacy nawet nie oglądali tego spotkania, stali na trybunach tyłem do parkietu. Remis eliminowałby ich z walki o półfinał, ale widać miało być inaczej.

W piątek w Zagrzebiu Polacy zagrają z gospodarzami. Chorwacja wygrała wszystkie sześć meczów turnieju, ale z Polską przegrała podczas igrzysk w Pekinie 24:27. Przeciwko Polakom będzie 15 tysięcy kibiców w hali i – przede wszystkim – Ivano Balić, najlepszy zawodnik świata. W drugim półfinale w Splicie Francuzi zagrają z Duńczykami. Finał w niedzielę, mecz o trzecie miejsce też.

[ramka]

[b]Ostatnia kolejka fazy zasadniczej[/b]

Grupa II

• Macedonia - Serbia 28:32 (16:15)

• Niemcy - Dania 25:27 (14:14)

• Polska - Norwegia 31:30 (14:14)

Tabela końcowa

1. Dania 5 8 156:145

2. Polska 5 6 150:141

3. Niemcy 5 5 147:133

4. Serbia 5 5 153:161

5. Norwegia 5 4 138:141

6. Macedonia 5 2 132:155

Grupa I

• Węgry - Korea Płd. 28:27 (11:14)

• Słowacja - Szwecja 26:27 (11:16)

• Francja - Chorwacja 19:22 (7:11)

Tabela końcowa

1. Chorwacja 5 10 137:118

2. Francja 5 8 139:112

3. Węgry 5 5 127:135

4. Szwecja 5 4 135:140

5. Słowacja 5 3 124:137

6. Korea Płd. 5 0 119:139[/ramka]

[ramka][b]Artur Siódmiak - zdobywca zwycięskiej bramki[/b]

Nie jestem bohaterem. Wszyscy ciężko pracowaliśmy na to zwycięstwo, a ostatnią bramkę mógł zdobyć każdy z nas. Nie ukrywam jednak, że był to najważniejszy gol w mojej karierze, w moim życiu. Ja już goniłem resztkami sił, byłem wykończony. Cieszymy się, bo jesteśmy w półfinale, Norwegowie płaczą, ale taki jest sport – piękny i nieprzewidywalny. Fajnie, że daliśmy dużo radości kibicom w Polsce, ale to po prostu nasza praca i pasja. Mam nadzieję, że transmisja telewizyjna miała dużą oglądalność... Po meczu idziemy na piwo, a potem trzeba szybko odpocząć i zacząć się koncentrować przed półfinałem z Chorwacją. Myślę, że podejdziemy do tego spotkania z większym luzem, bo miejsce w czwórce najlepszych drużyn mamy już zapewnione. Nasz awans zawdzięczamy także Duńczykom, którzy pokonali Niemców. Gdyby zremisowali, byłby dramat. [/ramka]

[ramka][b]Krzysztof Lijewski - rozgrywający reprezentacji Polski[/b]

To nie mieści się w mojej głowie, nie wiem, jak tego dokonaliśmy. Na razie nie dociera do mnie, że znowu zagramy w półfinale mistrzostw świata.Nie wiem, czy byli jacyś kibice, którzy wierzyli w to, że jesteśmy w stanie pokonać Norwegów. Zwłaszcza w drugiej połowie prezentowaliśmy się słabo, ani razu nie udało nam się prowadzić. Ważne jednak, że sami wierzyliśmy w nasze możliwości do samego końca, bo inaczej nie jechalibyśmy teraz do Zagrzebia walczyć z Chorwatami o finał.

Scenariusza meczu z Norwegią nie dało się napisać z większą dramaturgią. Myślę, że mógłby sobie poradzić z tym tylko Alfred Hitchcock.

Cieszę się, że wszyscy jesteśmy zdrowi i możemy skupić się na kolejnym spotkaniu. Na pewno nie odpuścimy, na tym turnieju wszystkie drużyny są do pokonania, decydują naprawdę detale. Wierzymy że stać nas na jeszcze więcej niż przed dwoma laty, kiedy zdobyliśmy srebro. Przed nami jednak długa droga, musimy być odpowiednio skoncentrowani.[/ramka]

[ramka][b]Mariusz Jurasik - skrzydłowy reprezentacji Polski[/b]

Powtarza się scenariusz z poprzednich mistrzostw świata. Wtedy też w pewnym momencie złapaliśmy wiatr w żagle i zaczęliśmy wszystko wygrywać. Teraz liczę na powtórkę, ale z happy endem, czyli zwycięstwem w meczu o złoty medal.

Jesteśmy bardzo szczęśliwi, do ostatniej sekundy nie zwątpiliśmy, że wygramy i jak widać – opłacało się, mimo że sytuacja była katastrofalna, bo w ostatniej akcji to Norwegowie byli przy piłce.

Nie wiem, dlaczego w końcówce zgłupieli. Muszę całe spotkanie przeanalizować na spokojnie. Przez 40 minut siedziałem na ławce rezerwowych i byłem bardzo zdenerwowany, że gra nie układa nam się tak, jak w spotkaniach z Danią czy Serbią. Patryk Kuchczyński, którego zmieniłem, wystarczająco się naganiał. Jednym skrzydełkiem całego meczu się nie pociągnie, dlatego cieszę się, że stanowimy grupę 16 zawodników, którzy wzajemnie się uzupełniają.[/ramka]

Do końca meczu zostało czternaście sekund, gdy trener Norwegów Robert Hedin poprosił o czas. Był remis 30:30, zły dla obu stron, ale to norweska drużyna miała piłkę. Hedin zdecydował o wycofaniu z gry bramkarza. Dodatkowy zawodnik z pola miał pomóc w zdobyciu tej jednej bramki, dającej awans Norwegom, a zabierającej go Niemcom. Przy remisie to mistrzowie świata byli w półfinale dzięki tzw. małej tabelce, a piłkarze Hedina jechali do domu.

Pozostało jeszcze 93% artykułu
Piłka ręczna
Liga Mistrzów. Ponury wieczór dla Orlenu Wisły. Industria żegna się z honorem
Materiał Promocyjny
Rośnie znaczenie magazynów energii dla systemu energetycznego i bezpieczeństwa kraju
Piłka ręczna
Liga Mistrzów. Orlen Wisła Płock i Industria Kielce grają o ćwierćfinał
Piłka ręczna
Marcin Lijewski nie będzie już trenerem reprezentacji. Nie było wyjścia
Piłka ręczna
Industria Kielce gra o przetrwanie w Lidze Mistrzów. Czy Tałant Dujszebajew może odejść?
Materiał Partnera
Kroki praktycznego wdrożenia i operowania projektem OZE w wymiarze lokalnym
Piłka ręczna
Kolejna rewolucja w polskiej piłce ręcznej. Selekcjoner Marcin Lijewski straci pracę
Materiał Promocyjny
Jak znaleźć nieruchomość w Warszawie i czy warto inwestować?