Rosja pokonana! Polska gra dalej

Polki wygrały z Rosjankami 29:26 (13:11) w ostatnim meczu grupy A i awansowały do kolejnej fazy mistrzostw Europy. Zawodniczki Kima Rasmussena wreszcie pokazały, co naprawdę potrafią.

Aktualizacja: 11.12.2014 23:09 Publikacja: 11.12.2014 20:11

Rosja pokonana! Polska gra dalej

Foto: AFP

Po porażkach z Hiszpanią (22:29) i Węgrami (23:29) byt Polski na najważniejszym tegorocznym turnieju wisiał na cienkim włosku. Aby marzenie o medalu mistrzostw Europy nie rozwiało się zbyt szybko, polskie piłkarki musiały pokonać Rosję.

Nadzieja była, ale chyba mało kto wierzył, że Polki zdołają pokonać czterokrotne mistrzynie świata. Wątpliwości narosły po poprzednich spotkaniach, w których zespół prowadzony przez Kima Rasmussena był do bólu nieskuteczny, popełniał mnóstwo prostych błędów w ataku, nie potrafił wypracować sytuacji rzutowych, a gra w obronie wołała o pomstę do nieba.

Jednak w czwartek wieczorem w Gyor polska reprezentacja przypomniała sobie, że jest czwartą drużyną świata i w jaki sposób osiągnęła ten sukces. W spotkaniu z Rosją i meczach z Hiszpanią oraz Węgrami zagrały dwa zupełnie inne zespoły.

Po strachu, który plątał nogi zawodniczkom dowodzonym przez duńskiego szkoleniowca, nie było już śladu. Przez większość spotkania polskie ataki były pewne i rozgrywane z pomysłem. Obrona wreszcie nie pomagała rywalkom w zdobywaniu bramek.

Powróciła także Alina Wojtas, którą zapamiętaliśmy i pokochaliśmy po zeszłorocznych mistrzostwach świata. Rozgrywająca Larvik HK znów straszyła bramkarki przeciwniczek potężnymi rzutami z drugiej linii. Zdobyła osiem bramek (w poprzednich dwóch meczach trafiła łącznie siedem razy). Pod koniec spotkania trener Rasmussen wydał swoim piłkarkom proste polecenie: "Wszystko do Aliny!"

Wojtas wyśmienicie dyrygowała obroną, dzięki czemu ułatwione zadanie miała fantastycznie spisująca się w bramce Izabela Prudzienica. Polska bramkarka być może nie miała zapierającej dech w piersiach skuteczności (28 procent), ale broniła w momentach najważniejszych. Przede wszystkim wtedy, gdy Rosjanki próbowały odrabiać straty. Jej interwencję przywracały wiarę całemu zespołowi.

Za kolejny znakomity występ należy pochwalić Karolinę Kudłacz. Kapitan zespołu zdobyła aż dziewięć bramek, z tego pięć z rzutów karnych. Stając na linii siódmego metra nie pomyliła się ani razu.

Mimo iż Polska nie ustrzegła się błędów (problemem nadal jest wyprowadzanie kontrataków), w końcu zagrała tak, jak na drużynę aspirującą do europejskiej czołówki przystało. Miło było patrzeć na szybko rozgrywane akcje ofensywne i zaskakujące podania do skrzydłowych lub obrotowej.

Faza wstępna mistrzostw Europy już za Polkami. Teraz czeka je przeprowadzka z Gyor do Debreczyna na mecze fazy zasadniczej. Niestety, reprezentacja Polski przystąpi do kolejnych spotkań bez żadnego punktu. Dwa punkty za wygraną z Rosją przepadną. Zatem zespół Kima Rasmussena będzie musiał podwójnie się starać, by wywalczyć miejsce w półfinale. Ale w rywalizacji z Rosjankami ta drużyna pokazała, że może zrobić wszystko i niewykluczone, że sprawi jeszcze niejedną niespodziankę. Oby Izabela Prudzienica jeszcze nieraz na tych mistrzostwach płakała ze szczęścia po wygranym meczu.

Piłka ręczna
Nowa impreza na mapie piłki ręcznej. ZPRP zorganizuje Superpuchar Polski
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Piłka ręczna
Liga Mistrzów. Czy Industria Kielce i Wisła Płock wywalczą awans do Final Four?
Piłka ręczna
Industria Kielce pod ścianą. Plaga kontuzji i problemy w Lidze Mistrzów
PIŁKA RĘCZNA
Mistrz Polski w areszcie. Jest oskarżony o gwałt
Materiał Promocyjny
Naukowa Fundacja Polpharmy ogłasza start XXIII edycji Konkursu o Grant Fundacji
Piłka ręczna
Mistrzostwa Europy w piłce ręcznej. Polacy pokonali Wyspy Owcze, ale to koniec