Rz: W Katarze w styczniu Polska zmierzy się w grupie D z Danią, Rosją, Argentyną, Bahrajnem i Niemcami. Od razu po losowaniu nazwano ją grupą śmierci. Rzeczywiście jest taka trudna?

Sławomir Szmal

: Ostatnie mecze, nawet te w eliminacjach do mistrzostw, pokazały, że piłka ręczna w Europie staje się coraz bardziej wyrównana. W naszej grupie są cztery reprezentacje ze Starego Kontynentu. To bardzo mocne zespoły, na czele z faworytem turnieju, czyli Duńczykami.

Czy była jakaś drużyna, na którą nie chcieliście trafić?

Każdy z nas podchodził do tego indywidualnie. Ja czekałem z pokorą na to, co przyniesie nam los.

W grupie znowu spotkacie się z Niemcami, których pokonaliście w eliminacjach. Jak to nazwać? Skandalem, niesprawiedliwością czy po prostu dziwną sytuacją?

Przede wszystkim sytuacją śmieszną. Spotkamy się z drużyną, którą teoretycznie wyeliminowaliśmy z mistrzostw świata. Nie znam zasad przyznawania dzikiej karty, ale na pewno kilka innych państw także byłoby zainteresowanych udziałem w tych mistrzostwach. Moim zdaniem będą jakieś protesty, ponieważ drużyna z Niemiec nie jest najwyżej notowana w rankingu IHF. To również jest znak zapytania.

Czy kolejny mecz z Niemcami to dodatkowe emocje?

Nieważne, z kim się gra. Aby osiągnąć sukces, jakim jest medal, trzeba pokonać każdego rywala. Nie ma znaczenia, czy to będą akurat Niemcy. Ale oni na pewno są trudniejszym przeciwnikiem niż Australia, która powinna grać na tej imprezie.

—rozmawiał   Maksymilian Radzimirski