Reklama

Futsal: Nikła porażka Polski z Brazylią

Polscy futsaliści przegrali w towarzyskim meczu z reprezentacją Brazylii 1:3. Rywale to pięciokrotny mistrz świata. W niedzielę wielkanocną rewanż.
Futsal: Nikła porażka Polski z Brazylią

Foto: CBFS/ Ricardo Artifon

qm

W pierwszej połowie biało-czerwoni stawiali opór faworyzowanym gospodarzom aż do 18. minuty. Do tego momentu stwarzali sobie co najmniej równie dobre okazje bramkowe, choć grę prowadzili Brazylijczycy. Najbliżej otworzenia wyniku po stronie Polaków był Tomasz Kriezel, który w 13. minucie trafił w słupek, dobijając strzał Tomasza Luteckiego obroniony przez bramkarza Guittę.

Do siatki mógł trafić również debiutujący w reprezentacji Sebastian Leszczak. W 17. minucie znalazł się sam przed brazylijskim golkiperem. Zamiast próbować przenosić nad nim piłkę, chciał jednak przełożyć ją na prawą nogę, a Guitta, instynktownie zostawiając rękę, zdołał futbolówkę zatrzymać. Polski zawodnik próbował jeszcze reklamować zagranie poza polem karnym, ale nie mogło o nim być mowy.

Minutę później gospodarze objęli prowadzenie. Na lewej stronie pojedynek z Luteckim wygrał powołany w ostatniej chwili do miejscowej reprezentacji Rocha i mocnym strzałem po długim rogu pokonał świetnie broniącego Michała Kałużę. Polski bramkarz po chwili w beznadziejnej - wydawałoby się - sytuacji - uratował skórę Dominikowi Soleckiemu, który dwukrotnie podawał piłkę prosto pod nogi rywali.

Druga część rozpoczęła się od akcji Douglasa, za którym na lewej stronie nie zdążył Zastawnik. Brazylijski futsalista trafił jednak tylko w słupek. Nie minęły dwie minuty, gdy również w obramowanie bramki trafił po raz drugi w tym meczu Kriezel, po tym, gdy bez respektu pod polem karnym Brazylijczyków Solecki zabrał piłkę Danielowi.

W dwóch kolejnych świetnych sytuacjach gospodarzy pomogło Polakom szczęście. Po rozegraniu rzutu wolnego i uderzeniu Daniela na linii bramkowej piłkę zatrzymał Michał Wojciechowski, z kolei po strzale Felipe Valerio ze środka futbolówka odbiła się od górnej krawędzi poprzeczki. Ale i Polacy, m.in. Solecki i Lutecki, swoje sytuacje mieli, choć nie tak klarowne. Niespodziewanie w okolicach 30. minuty zdołali jednak optycznie zdominować czterokrotnych mistrzów świata na tyle, że trener Marquinhos Xavier musiał zareagować wzięciem przerwy na żądanie.

Reklama
Reklama

Na niewiele się to zdało, bo twardo grający Polacy radzili sobie z większością ataków Brazylijczyków, a w krytycznych momentach znakomicie między słupkami spisywał się Michał Kałuża. "Canarinhos" zaczęli natomiast popełniać coraz bardziej kuriozalne błędy. W 35. minucie po mocnym wgraniu z lewej strony Tomasza Kriezela, piłkę do własnej bramki wbił Rodrigo.

Niestety dla biało-czerwonych niedługo później, gdy miejscowi grali z wysuniętym golkiperem, Rodrigo w sytuacji sam na sam z Kałużą trafił już do właściwej bramki. Trener Błażej Korczyński wziął czas, wycofał bramkarza, lecz nie przyniosło to oczekiwanego rezultatu. Jedno z podań wślizgiem przeciął Gleidson i z własnej połowy ustalił wynik na 3:1.

Było to piętnaste z rzędu zwycięstwo Brazylijczyków, odkąd reprezentację objął Marquinhos Xavier. Rewanżowe starcie, również w brazylijskim mieście Uberaba, odbędzie się w Wielkanoc.

Brazylia - Polska 3:1 (1:0)

Bramki: Rocha (16), Rodrigo (36), Gleidson (37) - Rodrigo (35-samobójcza).
Żółte kartki: Renatinho - Gładczak, Zastawnik.
Sędziowali: Tomasz Frąk (Polska) i Gean Coelho Telles (Brazylia).

Brazylia: Guitta (Gian) - Leanrdo Lino, Marcel, Rodrigo, Rocha - Felipe Valerio, Gleidson, Daniel, Kevin, Douglas, Sinoe, Bateria, Renatinho.

Polska: Kałuża (Widuch) - Zastawnik, Lutecki, Mikołajewicz, Kriezel - Grubalski, Marek, M. Wojciechowski, Gładczak, Solecki, Leszczak, S. Wojciechowski (Cyman).

Piłka nożna
Czas na baraże. Czy Robert Lewandowski zagra jeszcze na mundialu?
Materiał Promocyjny
Jedna rata i większa kontrola nad budżetem domowym?
Materiał Promocyjny
Bank Pekao przyjął Plan Dekarbonizacji
Piłka nożna
Jan Urban ogłosił powołania na baraże. Jest Oskar Pietuszewski
Piłka nożna
Dramatyczny mecz Lecha z Szachtarem w Krakowie. Dogrywka pechowo wypadła z rąk
Piłka nożna
Raków walczył, ale pożegnał się z Ligą Konferencji. Fiorentina okazała się za silna
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama