Reklama

Liga Narodów: wreszcie polskie zwycięstwo

Polacy pokonali w Zenicy Bośnię i Hercegowinę 2:1, choć pierwsze pół godziny nie wskazywało, że ten wieczór zakończy się szczęśliwie.

Foto: AFP

 Dokładnie dwa lata temu zremisowaliśmy w Bolonii z Włochami (1:1), przez prawie pół meczu - po golu Piotra Zielińskiego - prowadziliśmy. To był debiut Jerzego Brzęczka w roli selekcjonera, po zakończonym klapą mundialu w Rosji wracała nadzieja, że nie zapomnieliśmy, jak gra się w piłkę.

Spotkanie z Bośnią miało podobny ciężar gatunkowy. O ile porażka z Holandią zaskoczeniem nie była, to już styl gry naszej drużyny był nie do przyjęcia. W Zenicy mieliśmy zobaczyć odmienioną i odważniejszą reprezentację.

Brzęczek zapowiadał zmiany w każdej formacji i słowa dotrzymał. Wojciecha Szczęsnego w bramce zastąpił Łukasz Fabiański, na lewej stronie obrony za Bartosza Bereszyńskiego, który zawinił przy golu w Amsterdamie, wyszedł Maciej Rybus, w środku pola partnerem Grzegorza Krychowiaka został Jacek Góralski, na skrzydło wrócił Kamil Grosicki, a do ataku Arkadiusz Milik.

Jeszcze więcej roszad (siedem) w porównaniu do udanego meczu z Włochami (1:1) dokonał trener Bośniaków Duszan Bajević. Na ławce zostawił m.in. swoją największą gwiazdę, napastnika Romy Edina Dzeko, obrońcę Arsenalu Seada Kolasinaca czy przebojowego Edina Viscę.

To nie przeszkodziło gospodarzom przejąć kontroli nad spotkaniem i już w 24. minucie wyjść na prowadzenie. Doświadczony turecki sędzia Cuneyt Cakir uznał, że Jan Bednarek faulował rywala, podyktował rzut karny, Fabiański wyczuł intencje Harisa Hajradinovicia, ale strzał był na tyle precyzyjny, że nie sięgnął piłki.

Reklama
Reklama

Na pierwsze celne uderzenie przyszło nam czekać pół godziny (Piotr Zieliński), na pierwszą groźną akcję kilka minut dłużej. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Kamil Glik strzelił głową minimalnie obok bramki. Drugiej próby już nie zmarnował i po asyście Kamila Grosickiego tuż przed przerwą doprowadził do wyrównania.
Grosicki, obok grającego tym razem na prawym skrzydle Kamila Jóźwiaka, stwarzał Bośniakom najwięcej kłopotów. I to on w 67. minucie wykorzystał podanie Macieja Rybusa, trafił głową na 2:1 i dał nam pierwsze zwycięstwo w Lidze Narodów.

Kolejne mecze - z Włochami (w poniedziałek wygrali w Amsterdamie 1:0) i Bośnią oraz towarzyski z Finlandią - dopiero za miesiąc. Wróci Robert Lewandowski, wszyscy kadrowicze będą już w trakcie sezonu. Trzeba mieć nadzieję, że i gra wyglądać będzie dużo lepiej.

LIGA NARODÓW - DYWIZJA A

Bośnia i Hercegowina - Polska 1:2 (1:1)
Bramki - dla BiH: H. Hajradinović (24-z karnego); dla Polski: K. Glik (45), K. Grosicki (67).
Bośnia i Hercegowina: Begović - Kvrzić, Bicakcić, Sanicanin, Civić (82, Milosević) - Besić (60, Dzeko), Hadziahmetović, Hajradinović - Hodzić, Koljić, Gojak (46, Visca).
Polska: Fabiański - Kędziora, Glik, Bednarek, Rybus - Góralski, Krychowiak (68, Klich) - Jóźwiak, Zieliński (85, Linetty), Grosicki (80, Szymański) - Milik.

Piłka nożna
Liga Mistrzów. Rekordy Roberta Lewandowskiego i Mohameda Salaha, Liverpool odrobił straty
Materiał Promocyjny
Jedna rata i większa kontrola nad budżetem domowym?
Materiał Promocyjny
PR&Media Days 2026
Piłka nożna
Irańskie piłkarki wracają do kraju. Koniec śledzonej przez świat podróży
Piłka nożna
Senegal po dwóch miesiącach „przegrał” wygrany finał. Maroko mistrzem Afryki
Piłka nożna
Liga Mistrzów. W Lizbonie wierzą w cuda, Real i PSG pokazały moc
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama