Jarosław Ż., nauczyciel wychowania fizycznego w jednej z podbydgoskich szkół, zawsze się wśród sędziów wyróżniał. Pewnością siebie, elokwencją – niektórzy nazywali to cynizmem – ale przede wszystkim upodobaniem do jaskrawych kolorów.
Wprowadził do Polski włoską modę na żółte stroje sędziów, co wielu jego kolegów po fachu mocno kłuło w oczy. Złośliwe komentarze nie dotyczyły jednak tylko gustów.
Gdy w 2005 r. policja zatrzymała sędziego Antoniego F., dając w ten sposób początek wielkiej aferze korupcyjnej, do czasu ujawnienia inicjałów zatrzymanego wielu sędziów było przekonanych, że musi chodzić właśnie o Jarosława Ż.
Później, gdy afera trwała już w najlepsze, a liczba zatrzymanych przekroczyła setkę i rosła dalej, dziwili się, że Ż. nadal sędziuje. Podejrzewali, że poszedł na układ z prokuraturą i dobrowolnie pomaga jej w śledztwie w zamian za darowanie win.
– To jest dobry dzień dla polskiej piłki – mówi „Rz” o zatrzymaniu Ż. jeden z działaczy PZPN.
Podejrzenia budziły choćby decyzje Ż. w drugoligowym meczu Cracovia – Pogoń w 2004 roku czy w barażach o utrzymanie w drugiej lidze między Radomiakiem a Odrą Opole w 2006 roku. W jego billingach telefonicznych było ponad 200 połączeń z Ryszardem F., „Fryzjerem”, głównym czarnym charakterem afery korupcyjnej.
Dwa miesiące temu Ż. został sędzią międzynarodowym, zastąpił Jacka Granata, który zrezygnował z prowadzenia meczów za granicą. Nominacja była nieoczekiwana, bo PZPN miał pomagać w międzynarodowej karierze młodym sędziom, a Ż. ma już 37 lat.
21 października zadebiutował w Lidze Mistrzów jako sędzia techniczny w meczu Steaua Bukareszt – Olympique Lyon. Wczoraj miał prowadzić kurs sędziowski w Bydgoszczy, ale prokuratura miała wobec niego inne plany.
Policja zatrzymała sędziego i przewiozła go do Wrocławia. Dziś ma usłyszeć korupcyjne zarzuty. Niewykluczone, że jego obecne kłopoty mają związek z zeznaniami Janusza Wójcika, byłego selekcjonera reprezentacji Polski zatrzymanego 22 października, a potem zwolnionego za kaucją.
Ż. prowadził wiosną 2004, gdy Wójcik był trenerem Świtu Nowy Dwór Mazowiecki, mecz tej drużyny z Odrą Wodzisław. Spotkanie było podobno ustawione.
O ten mecz jeszcze przed prokuratorami pytali Ż. dziennikarze. Zapewnił wówczas, że nie przyjął łapówki.