Barcelona była głównym faworytem do zdobycia trofeum, po tym jak Liverpool za burtę wyrzucili piłkarze Paris Saint-Germain, a broniący trofeum Real Madryt został wyeliminowany przez Arsenal.
Tydzień temu Katalończycy dali się jednak zaskoczyć Interowi, już po 30 sekundach przegrywali i musieli gonić wynik. Dzięki temu zobaczyliśmy kapitalne widowisko zakończone remisem 3:3.
Inter - Barcelona. Jak VAR pomógł Szymonowi Marciniakowi
Rewanż toczył się według podobnego scenariusza, bo zawodnicy Hansiego Flicka schodzili na przerwę z bagażem dwóch bramek. Na bohatera wyrastał Lautaro Martinez. Nie było wiadomo, czy we wtorek wyjdzie na boisko, bo przed tygodniem doznał urazu. Argentyńczyk zdążył się jednak wyleczyć i zagrał od pierwszej minuty. Najpierw wykończył kontrę Interu, a potem wywalczył rzut karny.
Szymon Marciniak podyktował jedenastkę po analizie VAR. Po obejrzeniu powtórki uznał, że Pau Cubarsi najpierw trafił w nogi Martineza, a dopiero później w piłkę. Do karnego podszedł Hakan Calhanoglu i pokonał Wojciecha Szczęsnego.
Hansi Flick miał prawo być zdenerwowany, ale przyzwyczaił się, że jego drużyna potrafi wyjść z każdych tarapatów. W drugiej połowie wystarczyło jej sześć minut, by wróciła do gry. Dwa razy asystował Gerard Martin, a obrona Interu wyraźnie zaspała. Eric Garcia i Dani Olmo mieli mnóstwo czasu i miejsca, by przymierzyć się do strzału.
Liga Mistrzów. Kto finałowym rywalem Interu?
Zabawa zaczynała się od nowa. Pachniało dogrywką, choć Katalończycy byli zdeterminowani, by rozstrzygnąć ten hit w regulaminowych 90 minutach. Kiedy w końcówce 13. bramkę w Lidze Mistrzów zdobył Raphinha, mogli czuć się finalistami. Ale Inter zdecydował się na jeszcze jeden zryw i w doliczonym czasie uderzeniem pod poprzeczkę Szczęsnego zaskoczył Francesco Acerbi.
Dogrywka była konieczna, a w niej czekał kolejny rollercoaster emocji i zwrot akcji. Tym razem to Davide Frattesi wykorzystał bierność obrońców Barcelony i precyzyjnym strzałem pokonał Szczęsnego.
Frattesi pojawił się na murawie w 79. minucie, razem z Zielińskim. Na boisku było już w sumie trzech polskich piłkarzy, bo z ławki wstał także wracający po kontuzji Lewandowski. Miał swoje szanse w dogrywce, ale posłał piłkę nad poprzeczką.
Czytaj więcej
Paris Saint-Germain gra dziś z Arsenalem i chce przed własną publicznością przypieczętować awans do finału. Pomóc ma Ousmane Dembele.
Barcelona nie zdołała doprowadzić do karnych, nie awansowała do finału i pozostała jej walka o mistrzostwo Hiszpanii. Inter może już przygotowywać się do gry o trofeum. Kto będzie jego rywalem, dowiemy się w środę wieczorem. Paris Saint-Germain będzie bronić przed własną publicznością jednobramkowej zaliczki w rewanżu z Arsenalem.