Reklama

Puchar Króla jedzie do Barcelony. Realowi uciekło kolejne trofeum

Barcelona - bez kontuzjowanego Roberta Lewandowskiego, ale z Wojciechem Szczęsnym w bramce - pokonała po dogrywce Real Madryt 3:2. Kolejne El Clasico już za dwa tygodnie - tym razem w lidze.
Jules Kounde strzelił zwycięskiego gola

Jules Kounde strzelił zwycięskiego gola

Foto: PAP/EPA/Julio Munoz

Ten mecz zaczął się jeszcze, nim piłkarze wyszli na boisko w Sewilli. Lont podpaliła klubowa telewizja Realu, emitując materiały sugerujące, że wyznaczeni na to spotkanie sędziowie podejmowali w przeszłości decyzje na niekorzyść Królewskich.

Wywołani do tablicy sędziowie zorganizowali konferencję, w której zapowiedzieli, że nie zostawią tak tej sprawy, a Real w odpowiedzi zbojkotował wszystkie aktywności medialne. Miał domagać się zmiany arbitrów i grozić, że nie przystąpi do meczu, ale później wydał oświadczenie, w którym napisał, że żadna rezygnacja nie była rozważana.

Barcelona - Real. Potrzebna była dogrywka

Real musiał wygrać, by nie spisać sezonu na straty. Dopiero co odpadł z Ligi Mistrzów, a w Hiszpanii cały czas ściga Barcelonę (cztery punkty straty). To jednak Katalończycy dyktowali warunki, a po niespełna pół godzinie gry wyszli po kontrataku na prowadzenie. Pedri podał na skrzydło do Lamine Yamala, ten ruszył w pole karne, poczekał i wyłożył piłkę nadbiegającemu Pedriemu, który strzałem zza pola karnego dał drużynie prowadzenie.

Czytaj więcej

Zamieszanie wokół finału Pucharu Króla. Dlaczego Real Madryt groził bojkotem?

Hansi Flick nie mógł wystawić kontuzjowanego Lewandowskiego, a Carlo Ancelotti zostawił na ławce Kyliana Mbappe, który zmaga się z urazem kostki. Na murawę wysłał go dopiero po przerwie i to właśnie Francuz tchnął w Real wiarę. Ustawił piłkę przed polem karnym, znalazł lukę w murze i strzałem z rzutu wolnego pokonał Szczęsnego.

Reklama
Reklama

Królewscy wrócili do gry i już kilka minut później cieszyli się z prowadzenia. Szczęsny był bezradny, gdy po dośrodkowaniu z rzutu rożnego głową trafił Aurelien Tchouameni.

Trener Hansi Flick nie zwykł przegrywać finałów, jego seria mogła dobiec w sobotnią noc końca, ale na 2:2 wyrównał Ferran Torres, mijając wychodzącego z bramki Thibauta Courtoisa i posyłając piłkę do siatki.

Kiedy kolejne El Clasico?

Zabawa zaczynała się od nowa. Wiele wskazywało, że będzie potrzebna dogrywka. Co prawda w szóstej minucie doliczonego czasu w polu karnym przewrócił się Raphinha, a Barcelona domagała się jedenastki, ale po obejrzeniu powtórek sędzia Ricardo de Burgos Bengoetxea uznał, że Brazylijczyk próbował wymusić faul.

Czytaj więcej

W sobotę Barcelona - Real o Puchar Króla. Katalończyków zainspirować ma Michael Jordan

Dogrywka więc była. Akcja zmierzała wyraźnie w kierunku jedenastek, aż w 116. minucie Jules Kounde przejął piłkę przed polem karnym i precyzyjnym uderzeniem trafił na 3:2.

To trzecie w tym sezonie zwycięstwo Katalończyków nad Realem – drugie w finale krajowych rozgrywek. A przed nami jeszcze jedno El Clasico – w lidze już za dwa tygodnie (11 maja). Tylko zwycięstwo przedłuży nadzieje Realu na mistrzostwo Hiszpanii i uratowanie sezonu.

Piłka nożna
Afera bukmacherska w polskim futbolu. Dlaczego piłkarze nie mogą się czuć bezkarni
Materiał Promocyjny
Jak zostać franczyzobiorcą McDonald’s?
Materiał Promocyjny
OTOMOTO rewolucjonizuje dodawanie ogłoszeń
Piłka nożna
Bodo/Glimt rewelacją Ligi MIstrzów. Kopciuszek nie chce opuszczać balu
Piłka nożna
Liga Konferencji. Lech dostał srogą lekcję od Brazylijczyków z Szachtara
Piłka nożna
Europa zachwycona nastolatkiem z Polski. Czy Oskar Pietuszewski zagra w barażach o mundial?
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama