Reklama

Barcelona miała problemy ze skutecznością. Na ratunek przyszedł Robert Lewandowski

Dwa gole Roberta Lewandowskiego dały Barcelonie zwycięstwo 4:1 nad Gironą. To 24. i 25. bramka polskiego napastnika w lidze hiszpańskiej.
Dwa gole Roberta Lewandowskiego dały Barcelonie zwycięstwo 4:1 nad Gironą

Dwa gole Roberta Lewandowskiego dały Barcelonie zwycięstwo 4:1 nad Gironą

Foto: REUTERS/Albert Gea

Piłkarze Barcelony przystępowali do niedzielnej rywalizacji wiedząc, że muszą wygrać, by utrzymać trzypunktową przewagę nad Realem Madryt. Dzień wcześniej Królewscy męczyli się ze słabym Leganes, ale zwyciężyli 3:2 dzięki dwóm bramkom Kyliana Mbappe.

Francuz strzelił już 22. gole w lidze i zbliżył się w sobotę do Roberta Lewandowskiego na jedno trafienie. Wyrównał też wynik Cristiano Ronaldo i Ruuda van Nistelrooya, którzy w pierwszym sezonie na Santiago Bernabeu zdobyli 33 bramki (licząc wszystkie rozgrywki), i pędzi po rekord (37 goli).

Barcelona - Girona. Dublet Roberta Lewandowskiego

Lewandowski musi odpierać ataki Mbappe, było więc niemal pewne, że mecz z Gironą zacznie w wyjściowym składzie. Tak się stało i choć długo nie mógł powiększyć swojego dorobku, to w końcu się doczekał i w odstępie kilkunastu minut trafił dwukrotnie: najpierw w trudnej sytuacji w ekwilibrystyczny sposób wepchnął piłkę z bliska do siatki, następnie wykończył kontrę zespołu.

Zrobił to w ważnym momencie, gdy Barcelona straciła gola. Wojciecha Szczęsnego pokonał niespodziewanie Arnaut Danjuma.

Reklama
Reklama

Mimo ogromnej przewagi w całym meczu Katalończycy wyszli na prowadzenie dopiero tuż przerwą. I to dzięki samobójczemu trafieniu Ladislava Krejciego - po dośrodkowaniu Lamine Yamala z rzutu wolnego piłka odbiła się od ręki czeskiego obrońcy i wpadła do bramki. Potem Girona zdołała jednak wyrównać. Sygnał do ataku wysłał Lewandowski, a wynik ustalił Ferran Torres.

Teraz Puchar Króla. Kiedy mecz Atletico - Barcelona?

Kalendarz nie daje chwili oddechu, dlatego Hansi Flick musi zarządzać umiejętnie siłami swoich zawodników. Znów nie wystąpił m.in. Raphinha, który dopiero co wrócił z Ameryki Południowej. Katalończycy w czwartek rozegrali zaległe spotkanie z Osasuną Pampeluna (3:0), a już w środę jadą do Madrytu na rewanż z Atletico (4:4) w półfinale Pucharu Króla.

- Nie jesteśmy robotami. Też potrzebujemy odpoczynku - apelował Jules Kounde, a wciśnięcie meczu z Osasuną między obowiązki reprezentacyjne a następną kolejkę ligową nazwał “brakiem szacunku dla klubów i piłkarzy”.

Piłka nożna
Bodo/Glimt rewelacją Ligi MIstrzów. Kopciuszek nie chce opuszczać balu
Materiał Promocyjny
Jak zostać franczyzobiorcą McDonald’s?
Materiał Promocyjny
OTOMOTO rewolucjonizuje dodawanie ogłoszeń
Piłka nożna
Liga Konferencji. Lech dostał srogą lekcję od Brazylijczyków z Szachtara
Piłka nożna
Europa zachwycona nastolatkiem z Polski. Czy Oskar Pietuszewski zagra w barażach o mundial?
Piłka nożna
Real Madryt–Manchester City. Królewscy nie zostawili złudzeń, hattrick Federico Valverde
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama