Gra w piłkę to nie wszystko. Polacy zmierzą się z Austrią

Polacy zmierzą się w piątek o 18.00 z Austrią w meczu o wszystko, bo porażka prawdopodobnie wyeliminuje nas z turnieju. To będzie wieczór, gdy punkty trzeba wyszarpać, bo rywale żywią się na boisku cudzym cierpieniem.

Publikacja: 21.06.2024 04:30

Adam Buksa poczuł już, czym jest twarda gra, a przeciwko Austriakom będzie jeszcze trudniej

Adam Buksa poczuł już, czym jest twarda gra, a przeciwko Austriakom będzie jeszcze trudniej

Foto: Ronny HARTMANN/AFP

Zwycięstwo sprawi, że nasi piłkarze wyjście z grupy będą mieli na wyciągnięcie ręki i niewykluczone, że do wtorkowego meczu z Francuzami przystąpią pewni awansu do 1/8 finału. Porażka niemal ma pewno skaże zaś Polaków na ostatnie miejsce w grupie – tak, jak w 2008, 2012 i 2021 roku.

Spotkanie z Austriakami będzie egzaminem z pracy, jaką przez siedem miesięcy wykonał z drużyną narodową selekcjoner Michał Probierz.

Polacy na pierwszy mecz turnieju, z Holendrami (1:2), wyszli z podniesionymi głowami i choć rywale przez większość spotkania mieli inicjatywę, to nasi zawodnicy nie schowali się za podwójną gardą. Umieli nawiązać rywalizację z faworytem.

Euro 2024: Polacy wiedzą, że czeka ich wieczór intensywnej walki

– Chcemy, żeby styl i wyniki szły ze sobą w parze – deklaruje Przemysław Frankowski. – Odwaga jest kluczem do wygrywania meczów – mówi Jakub Moder, a Wojciech Szczęsny dodaje: – Mamy potencjał, żeby grać fajnie w piłkę.

Gra w piłkę to podstawa, choć Polacy wiedzą, że czeka ich też wieczór intensywnej walki. Nikt podczas Euro 2024 nie popełnił w pierwszej kolejce spotkań tylu wślizgów, co Austriacy, a tylko jedna drużyna faulowała częściej.

– Ten mecz będzie inny, bo Holendrzy są najgroźniejsi, kiedy mają piłkę, a Austriacy, kiedy jej nie mają – zauważa przytomnie Szczęsny.

Czytaj więcej

Czy Lewandowski zagra w meczu Polska - Austria? Probierz rozwiewa wątpliwości

Probierz też zdaje sobie sprawę ze skali wyzwania. – Wiemy, jak agresywny będzie to mecz, ale podobnie było z Walią. Wielu zastanawiało się, czy wytrzymamy, i pokazaliśmy, że potrafimy. Nie możemy też jednak zapomnieć, że musimy grać w piłkę – mówi.

Zawodników, którzy o to zadbają, akurat w kadrze ma. Polaków do aktywnej gry mają inspirować ci, którzy futbolową edukację odebrali na Zachodzie: Piotr Zieliński, Kacper Urbański czy Nicola Zalewski. Nasza drużyna kulturowym tyglem – przynajmniej piłkarsko – staje się dziś bardziej niż kiedykolwiek wcześniej, może rośnie nam wręcz zespół obywateli świata.

Polaków do aktywnej gry mają inspirować ci, którzy futbolową edukację odebrali na Zachodzie

Austriacy przylecieli na Euro 2024 z drugiej strony Księżyca.

Niewykluczone, że to pierwsza w XXI wieku reprezentacja korporacyjna, skoro połowa zawodników tamtejszej kadry grywała bądź gra w zespołach będących częścią futbolowego imperium Red Bulla.

Austriacy destrukcję przekuwają w siłę twórczą

Koncern ma dziś swoje kluby piłkarskie w Lipsku, Salzburgu, Sao Paulo i Nowym Jorku. Nieżyjący już współtwórca firmy Dietrich Mateschitz potraktował futbol jako ścieżkę do promocji produktu, ale nie był to jedynie komercyjny skok na sport. Austriak nie został kolejnym Romanem Abramowiczem, tylko wybrał pracę u podstaw.

Imperium wznosił powoli, kluby konsekwentnie wspinały się po szczeblach krajowych rozgrywek. Dziś za marketingową etykietą piłkarskiego uniwersum kryją się zarówno silne zespoły, jak i nowatorskie uniwersytety, które projektował sam Ralf Rangnick, czyli obecny selekcjoner Austriaków oraz guru, z którego doświadczenia na różnych etapach trenerskiej kariery czerpali m.in. Thomas Tuchel, Julian Nagelsmann i Juergen Klopp.

Właśnie w Red Bullu Salzburg i RB Lipsk dojrzewały talenty Dominika Szoboszlaia, Dayota Upamecano, Erlinga Haalanda, Sadio Mane, Josko Gvardiola, Christophera Nkunku, Ibrahima Konate czy Marcela Sabitzera.

Wszyscy uczyli się futbolu zgodnego z polityką koncernu – energetycznego, opartego na nieustannej presji i pressingu, którym jego piłkarze próbują zadusić rywala.

Czytaj więcej

Adamski: Nie musimy się wstydzić, a w Katarze wyglądaliśmy jak banda tchórzy

Absolwenci uczelni Red Bulla są wyznawcami futbolu żywiącego się destrukcją, ale jednak dalekiego od koszmaru Eduardo Galeano, który na łamach „Futbolu w słońcu i cieniu” narzekał, że historia piłki to podróż od przyjemności do obowiązku i dziś ważniejsze od grania jest to, aby utrudniać grę innym.

Austriacy tymczasem destrukcję przekuwają w siłę twórczą. Niszczą, aby z miejsca przystępować do budowania. Zabierają piłkę i błyskawicznie atakują, jakby już na zawsze mieli wdrukowany w DNA rytm bicia zegara, którego tykanie miało kiedyś podczas treningów u Rangnicka przypominać, ile mają sekund na odbiór i oddanie strzału.

Efekt jest taki, że Austriacy tylko w ciągu ostatniego roku pokonali Szwedów (3:1, 2:0), Niemców (2:0) i Turków (6:1), a kilka dni temu podjęli walkę z Francuzami (0:1).

Mistrzostwa Europy: Powrót kapitana Roberta Lewandowskiego

Rangnick mówi, że wszyscy jego piłkarze są w pełni sił, ale i Probierz – ustalając skład – może korzystać z pełnego wachlarza możliwości.

Zdrowi są już Robert Lewandowski i Paweł Dawidowicz, a więc piłkarze tworzący kręgosłup drużyny. Znaki zapytania w jedenastce pozostają dwa: drugi napastnik i środek pola.

Partnerami Lewandowskiego mogą być Adam Buksa albo Karol Świderski, choć nie można wykluczyć, że selekcjoner będzie chciał podnieść poziom inwencji i znów postawi na 19-letniego Urbańskiego.

Czytaj więcej

Polska - Austria. Pięć kartek, 27 wślizgów. "Jesteśmy gotowi na brutalną grę"

Środek pola jeszcze niedawno tworzyli Jakub Piotrowski oraz Bartosz Slisz, ale obaj zaczęli Euro 2024 na ławce. Probierz wolał Tarasa Romanczuka, a w przerwie meczu z Holendrami dołączył do niego Jakuba Modera i niewykluczone, że właśnie ten duet selekcjoner wyśle na boisko od początku przeciwko Austriakom.

Obie strony wiedzą, że ten mecz będzie jak mały finał i remis nikogo nie zadowoli

Obie strony wiedzą, że ten mecz będzie jak mały finał i remis nikogo nie zadowoli. Polacy nie chcą zaś kończyć tak szybko turnieju, którego początek dał im tyle nadziei. To pokazuje, jak długą drogę pokonali w ciągu roku, bo przecież tyle czasu minęło od porażki z Mołdawią (2:3).

– Jechaliśmy tu jak na skazanie, a powoli pokazujemy, że możemy coś zrobić – przyznaje Probierz, a Szczęsny dodaje: – Grupa piłkarzy, którą stworzyliśmy, może powalczyć o coś więcej.

Transmisja meczu w TVP 1 i TVP Sport.

Zwycięstwo sprawi, że nasi piłkarze wyjście z grupy będą mieli na wyciągnięcie ręki i niewykluczone, że do wtorkowego meczu z Francuzami przystąpią pewni awansu do 1/8 finału. Porażka niemal ma pewno skaże zaś Polaków na ostatnie miejsce w grupie – tak, jak w 2008, 2012 i 2021 roku.

Spotkanie z Austriakami będzie egzaminem z pracy, jaką przez siedem miesięcy wykonał z drużyną narodową selekcjoner Michał Probierz.

Pozostało 93% artykułu
Piłka nożna
Trzy gole Jesusa Imaza. Jagiellonia wygrywa 4:0
Piłka nożna
Polskie drużyny w walce o europejskie puchary. Wszyscy chcą się dostać na salony
Piłka nożna
Mieli grać w europejskich pucharach, wkrótce mogą przestać istnieć. Ukraiński klub na skraju upadku
Piłka nożna
Kim jest Leny Yoro - nastolatek, za którego Manchester United zapłacił fortunę?
Materiał Promocyjny
Mity i fakty – Samochody elektryczne nie są ekologiczne
Piłka nożna
Wraca Ekstraklasa. Czy i dlaczego warto się tym ekscytować?