“Wisła Kraków nie zagra w finale Pucharu Polski na Stadionie Narodowym jeśli nasi kibice nie pojawią się na stadionie" - ogłosił Królewski na platformie X (dawniej Twitter, pisownia oryginalna) po półfinałowym zwycięstwie nad Piastem Gliwice (2:1).
Dlaczego fani Białej Gwiazdy mieliby nie zostać wpuszczeni na trybuny? Chodzi o obowiązujący wciąż zakaz udziału w dwóch meczach wyjazdowych. To kara nałożona jeszcze w poprzednim sezonie, ale Wisła nie miała jej kiedy odcierpieć, bo w tej edycji rozgrywek była gospodarzem wszystkich pucharowych spotkań.
Finał Pucharu Polski. Dlaczego Jarosław Królewski proponuje zmianę lokalizacji meczu
Królewski przypomina, że kilka lat temu w podobnej sytuacji znaleźli się kibice Lecha Poznań. I mecz obejrzeli. Rozmawiał już w tej sprawie z prezesem Polskiego Zwiazku Piłki Nożnej (PZPN) Cezarym Kuleszą. Pod Narodowym ktoś wywiesił z kolei transparent o następującej treści: “2 maja zero litości, będą łamane krakowskie kości”.
“Powtarzam: Wisła Kraków może liczyć na otwartość ze strony PZPN. Musimy jednak działać w granicach obowiązujących procedur formalnych. Jeżeli złożycie odpowiedni wniosek, to gwarantuję, że zostanie on dokładnie przeanalizowany i sprawiedliwie oceniony” - podkreślił na platformie X Kulesza.
Czytaj więcej
Prezes Wisły Kraków Jarosław Królewski, korzystając ze stworzonych przez swój zespół modeli matematycznych i sztucznej inteligencji, wytypował dzie...
Królewski zaproponował też, by spotkanie rozegrać w Krakowie, Szczecinie lub innej lokalizacji, gdyby organizatorzy nie byli w stanie zapewnić bezpieczeństwa. Trudno jednak uwierzyć, by PZPN się na to zgodził, skoro od dziesięciu lat mecz jest świętem futbolu na najważniejszej polskiej arenie (wyjątkiem były dwa finały w pandemii przeniesione do Lublina, bo Narodowy zmienił się wtedy w szpital dla chorych na covid-19).
Czy Wisła Kraków zagra w europejskich pucharach?
Pozostaje także pytanie, czy w przypadku zdobycia trofeum Wisła będzie mogła wystąpić w europejskich pucharach, bo nie spełnia wymogów UEFA.
- Wisła od wielu lat nie łapie się na te wszystkie uefowskie licencje, natomiast nie ukrywam, że przez ostatnie trzy miesiące bardzo ciężko pracowaliśmy, by dać sobie szansę na europejskie puchary. I większość ludzi, którzy są inteligentni, zrozumieli, po co nam było wsparcie Socios. Nie potrzebowaliśmy go, by otrzymać krajową licencję, tylko by spełnić europejskie uwarunkowania. Z PZPN dostaliśmy informację, że jeszcze mamy parę rzeczy do spełnienia. Będziemy walczyć - tłumaczy Królewski w rozmowie z portalem goal.pl.
Na razie głównym celem jest jednak Puchar Polski i powrót do Ekstraklasy. Wisła Kraków zajmuje dziś w pierwszej lidze piąte miejsce, gwarantujące udział w barażach. Do końca sezonu pozostało jeszcze dziewięć kolejek.
Rywalem Wisły w finale Pucharu Polski będzie Pogoń Szczecin, która po dogrywce pokonała Jagiellonię Białystok 2:1.