Molde zagrało tak, jak powinna grać Legia. To ona miała odrabiać jednobramkową stratę i ruszyć od pierwszego gwizdka, a w pierwszej minucie straciła bramkę i już miała do odrobienia dwie. Mało tego, nie bardzo wiedziała co ma dalej robić.
Można było odnieść wrażenie, że to norweski trener wyciągnął więcej wniosków z pierwszego meczu niż Kosta Runjaić. Nie ma już żadnego tłumaczenia, że tam nie poszło, bo nie potrafiliśmy dostosować się do sztucznej trawy. Przy Łazienkowskiej rośnie naturalna i to nie miało żadnego znaczenia.
Czytaj więcej
Porażka w Molde 2:3 to w perspektywie rewanżu za tydzień na Łazienkowskiej nie jest zły wynik. Pod warunkiem, że Legia będzie grała przez 90 minut...
Obydwie bramki w pierwszej połowy były trochę podobne do tych sprzed tygodnia. Dalekie podanie za linię obrony, popłoch, obrońcy Legii są tak mobilni jak pingwin na jaju i strata gotowa. Żadnych wniosków z pierwszego spotkania.
W dodatku nikt nie potrafił zorganizować gry, coś zmienić, zaskoczyć przeciwnika. Nic z tych rzeczy. Wiele podań legionistów trafiały pod nogi przeciwników, którzy dobrze wiedzieli jak i gdzie się ustawić. Wszystko było przewidywalne. A jakiegoś niecodziennego podania nie wykonał nawet Josue.
Legia — Molde 0:3: Czy Legia doszła do ściany?
Legia w trzecim meczu z rzędu pierwsza traci bramkę, potem musi gonić. Z Puszczą Niepołomice udało się przynajmniej uratować remis. Ale Molde to nie Puszcza. Wbili Legii sześć goli w dwóch meczach, nie pozostawiając żadnych złudzeń co do tego kto jest lepszy. Cztery z tych sześciu wbił jeden piłkarz: Fredrik Gulbrandsen. Dwie w Molde i dwie w Warszawie. Kto go pilnował?
Molde bardzo ładnie grało, chociaż nie ma tam żadnych piłkarzy znanych w Europie, a większość to Norwegowie. I nawet tacy dali Legii niezłą szkołę pod każdym względem. Jak się gra zespołowo, atakuje, jak się broni, jak się przechodzi z ataku do obrony, reguluje tempo w zależności od wyniku. Zimni Norwegowie okazali się lepsi nawet pod względem wyszkolenia technicznego.
Czytaj więcej
Warszawiacy grają w czwartek rewanżowy mecz z Molde w Lidze Konferencji Europy. Potrzebują wsparcia kibiców i dwubramkowego zwycięstwa, aby awansow...
Nic nie mam pretensji do Kosty Runjaicia, ponieważ w swojej dotychczasowej pracy nie popełnił żadnego katastrofalnego błędu (no, przed tygodniem przestrzelił ze składem). Ale też niczego nie zbudował. Fakt, że stracił przed sezonem Muciego i Slisza nie jest wytłumaczeniem. Kluby sprzedają i kupują, a trener jest od tego, żeby wiedzieć jakie w takich sytuacjach podejmować decyzje. Nie widzę niczego takiego, o czym mógłbym powiedzieć: oto znak firmowy trenera Runjaicia.
Być może więc w obecnym składzie personalnym i z takim sztabem szkoleniowym Legia doszła do ściany.