– Cierpieliśmy bardziej, niż było to konieczne. Wszystko przez błędy – stwierdził trener Xavi po wygranym 3:2 meczu z Barbastro w Pucharze Króla.
Niektórzy być może po raz pierwszy usłyszeli nazwę tego klubu. I pewnie przecierali oczy ze zdumienia, gdyż czwartoligowy rywal sprawił Katalończykom poważne kłopoty, choć Xavi nie wystawił wcale głębokich rezerw. W podstawowym składzie wyszli m.in. Ronald Araujo, Jules Kounde, Frenkie de Jong, Raphinha i Joao Felix, a w drugiej połowie na boisku pojawili się Sergi Roberto, Ilkay Guendogan oraz Robert Lewandowski, który wykorzystał rzut karny – jak się później okazało – na wagę awansu do kolejnej rundy.
Czytaj więcej
Jeden z najlepszych francuskich piłkarzy, były mistrz świata i Europy, wyznał, że od lat zmaga si...
To pierwszy gol polskiego napastnika od blisko miesiąca i dopiero czwarty od września. Lewandowski we wszystkich rozgrywkach uzbierał w tym sezonie ledwie dziesięć trafień w 23 meczach. To liczby porażające i potwierdzające, że z jego strzelecką formą nie jest zbyt dobrze.
Polak w niedzielę wykonał swoje zadanie, bo wszedł na kilkanaście minut, i z zimną krwią – jak za najlepszych czasów – zamienił jedenastkę na bramkę. Mógł mieć też asystę, gdyby po jego prostopadłym podaniu Vitor Roque wygrał pojedynek z bramkarzem gospodarzy, ale to wcale nie przyniosło mu dobrych recenzji w hiszpańskiej prasie.