Stefan Szczepłek: Mołdawia-Polska. Lepiej śpiewają, niż grają

Dzięki milionerom w koszulkach reprezentacji Polski Mołdawia, najbiedniejszy kraj Europy, miała swój dzień chwały. Całkowicie zasłużenie Mołdawia wygrała z Polską 3:2.

Aktualizacja: 22.06.2023 06:41 Publikacja: 21.06.2023 14:45

Z jednej strony zawodnicy Juventusu, Napoli, Romy, Arsenalu, Barcelony, Feyenoordu. Mistrzowie Włoch, Hiszpanii, Holandii. Z drugiej – piłkarze z klubów mołdawskich, tureckich i izraelskich, które niczym się w historii nie zapisały.

Czytaj więcej

Mołdawia-Polska: Dlaczego reprezentacji Polski nie da się lubić

Mołdawia-Polska: Klęska 50 lat po pokonaniu Anglii

Kiedy Polacy po dobrej grze prowadzili 2:0, można było spokojnie czekać na drugą połowę. Niewykluczone, że Fernando Santos powiedział w szatni: – Jest dobrze, chłopcy. Grajcie tak dalej. U rywali powinna panować cisza, może przerywana uwagami, że Polacy grają ładnie, a więc w sumie tak, jak się spodziewano. – Wy nie myślcie o nich, tylko o sobie – mógł jednak zareagować trener Serghei Clescenco. – Grają dobrze, bo im na to pozwalacie. Zacznijcie przeszkadzać, zamiast patrzeć i podziwiać – tak też mógł powiedzieć. Tylko tyle, ale wystarczyło.

W naszej drużynie są zawodnicy dobrzy, ale nie ma charyzmatycznych. Odnoszę wrażenie, że nawet Robert Lewandowski nie jest już w stanie pociągnąć zespołu za sobą, Piotrowi Zielińskiemu brakuje cech przywódczych. A Kuby Błaszczykowskiego i Łukasza Piszczka już nie ma.

Czytaj więcej

Blamaż w Kiszyniowie. Polska przegrała z Mołdawią

Mecz z Mołdawią przypadł na szczególny okres. 50 lat temu Polska jedyny raz pokonała Anglię, a w październiku obchodzić będziemy 50. rocznicę remisu na Wembley. Te mecze stały się początkiem drogi polskich piłkarzy na szczyty. Opisując ją, używano określenia „Od Wembley do Monachium”. Osiągnęliśmy cel na legendarnym stadionie, a potem zajęliśmy trzecie miejsce na mundialu.

Wtedy dla świata to my byliśmy „Mołdawią”, niezbyt szanowaną, a czasami wręcz wyszydzaną. Piłkarze grający bez wyjątku w polskich klubach marzyli o wyjeździe za granicę. Na boisku walczyli o zwycięstwa, zdając sobie sprawę, że przysparzając chwały krajowi, budują swoją przyszłość.

Kiedy przyjeżdża się na mecz do Kiszyniowa, to wypada myśleć o tym, jak pokonać przeciwnika, a nie o czekającym nazajutrz wyjeździe na Seszele

Mołdawia-Polska: To była tragedia

Pokolenie Lewandowskiego ma wszystko, ale tworzy głównie w klubach. Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że najlepsi polscy piłkarze żyją w innym świecie. Przyzwyczajeni do niebotycznych gaż, poklepywań, szpanujący sportowymi samochodami czy partnerkami z wybiegów dla modelek odjechali, grając dla wielkich i bogatych klubów. Zapomnieli, że to tylko dodatek do pracy, która dziś jest, a jutro może jej nie być. I kiedy przyjeżdża się na mecz do Kiszyniowa, to wypada myśleć o tym, jak pokonać przeciwnika, a nie o czekającym nazajutrz wyjeździe na Seszele. Oni na to wszystko oczywiście zapracowali i zasłużyli. Ale reprezentacyjna koszulka to jest najważniejszy honor. A Polacy lepiej śpiewają hymn, niż grają.

Znikąd nadziei. Naturalnym zapleczem reprezentacji jest drużyna młodzieżowa. W ubiegłym tygodniu zmierzyła się z Finlandią. Szczęśliwie zremisowała 1:1, dzięki kontrowersyjnemu karnemu podyktowanemu przez polskiego sędziego. Dobrze, że grali w Warszawie, bo można było zobaczyć, kim są potencjalni przyszli kadrowicze.

To była tragedia. Same młode gwiazdki ekstraklasy, już zarabiające niemoralnie wysoko w stosunku do umiejętności, zagrały beznadziejnie. Jeśli nadal więcej do powiedzenia w naszej piłce będą mieli agenci niż trenerzy, kontrakty będą podpisywać prezesi-amatorzy lub przekupni dyrektorzy, a jedynym celem PZPN będzie pomnażanie majątku, to daleko nie zajedziemy.

I kiedy reprezentacja będzie wychodzić na mecz w Kiszyniowie czy Londynie, to albo się uda, albo nie – w zależności od tego, jak jej się będzie chciało. Jeśli akurat będzie, to nadal jest drużyna, która może wygrać wszystkie pozostałe mecze i awansować na Euro 2024.

Z jednej strony zawodnicy Juventusu, Napoli, Romy, Arsenalu, Barcelony, Feyenoordu. Mistrzowie Włoch, Hiszpanii, Holandii. Z drugiej – piłkarze z klubów mołdawskich, tureckich i izraelskich, które niczym się w historii nie zapisały.

Mołdawia-Polska: Klęska 50 lat po pokonaniu Anglii

Pozostało 94% artykułu
Piłka nożna
Robert Lewandowski przerwał złą serię, ale tytuł króla strzelców uciekł
Piłka nożna
Cudu w Anglii nie było. Manchester City obronił tytuł i przeszedł do historii
Piłka nożna
Bologna w Lidze Mistrzów. Polacy pomogli napisać piękną historię
Piłka nożna
Mecz bez historii, Robert Lewandowski bez gola. Barcelona bliżej wicemistrzostwa
Piłka nożna
Kolejny sezon Ligi Mistrzów. Piraci wzięli kurs na Europę