Kiedy w poniedziałek wieczorem odbierał w Paryżu nagrodę, pewnie przed oczami miał wszystkie przeszkody, jakie musiał pokonać, by dotrzeć do tego miejsca. Kłopoty z prawem, samochodowe wypadki, afery i seksualne skandale, wyrzucenie z reprezentacji Francji.
To jednak już za nim. Wielki buntownik zmienił się w pokornego przywódcę pracującego na chwałę drużyny. Przemawiając ze sceny Théâtre du Châtelet, nie przypominał piłkarza, który kiedyś swoją butą i arogancją odpychał od siebie ludzi. Gdyby ktoś nie znał jego przeszłości, mógłby raczej pomyśleć, że ma do czynienia z człowiekiem ważącym każde słowo.