Thomas Tuchel powiedział kiedyś, że Benzema to jeden z najbardziej niedocenianych piłkarzy na świecie. Trener Chelsea zna się na futbolu jak mało kto.
Francuzowi wystarczyło kilka minut, by skraść przedstawienie. Najpierw wymienił szybkie podania z Viniciusem Juniorem, pobiegł w pole karne i efektownym strzałem głową dał Realowi prowadzenie. Trzy minuty później uwolnił się spod opieki obrońców i - tym razem po dośrodkowaniu Luki Modricia - znów trafił głową.
Nie miał jednak dość. Chwilę po przerwie wykorzystał fatalny błąd bramkarza Chelsea Edouarda Mendy'ego, przejął piłkę i skompletował hat tricka - w drugim meczu Ligi Mistrzów z rzędu (wcześniej w rewanżu 1/8 finału z Paris Saint-Germain).
Benzema w wieku 34 lat rozgrywa sezon życia. W 36 spotkaniach uzbierał już 37 bramek. - Złota Piłka to mój cel na ten rok - mówił przed ćwierćfinałem na Stamford Bridge w wywiadzie dla "L'Equipe".
Jeśli się nie zatrzyma, a Real wygra Ligę Mistrzów, wyrośnie na głównego kandydata do nagrody. Wciąż ma też dużą szansę na tytuł króla strzelców rozgrywek. Do Roberta Lewandowskiego (12 bramek) traci już tylko jednego gola.
W środę Polak nie powiększył swojego dorobku, a Bayern przegrał na wyjeździe z Villarrealem. Trudno mówić o niespodziance, kiedy przypomni się, że w poprzedniej rundzie drużyna z hiszpańskiego miasteczka rozbiła w Turynie 3:0 Juventus. Zaskoczeniem jest natomiast postawa Bawarczyków, którzy nie umieli zareagować na szybko straconą bramkę.
To ich pierwsza wyjazdowa porażka w Champions League od 2017 roku. Za tydzień podejmą rywala przed własną publicznością, ale jeśli zagrają tak jak w środę, znów mogą odpaść już w ćwierćfinale.
LIGA MISTRZÓW - ĆWIERĆFINAŁY
Chelsea - Real Madryt 1:3
(K. Havertz 40 - K. Benzema 21, 24 i 46)
Villarreal - Bayern Monachium 1:0
(A. Danjuma 8)
Rewanże 12 kwietnia