Reklama

Zbigniew Boniek prezesem PZPN

Józef Wojciechowski uciekł z sali, Zbigniew Boniek z miażdżącą przewagą wybrany na kolejną kadencję

Aktualizacja: 28.10.2016 13:40 Publikacja: 28.10.2016 13:37

Zbigniew Boniek prezesem PZPN

Foto: PAP/Bartłomiej Zborowski

Zaskoczenia nie było – Zbigniew Boniek przez kolejne cztery lata będzie prezesem PZPN. Spośród 115 delegatów, którzy wzięli udział w głosowaniu, aż 99 opowiedziało się za dotychczasowym prezesem. Zwycięstwo miażdżące, przekonujące i jednoznaczna. Inna sprawa, że kontrkandydat od samego początku był mocno kabaretowy, a jego poczynania w dniu zjazdu tylko to przekonanie umocniły.

Już od środy niemal cały program wyborczy Józefa Wojciechowskiego sprowadzał się do kwestionowania metody głosowania. Były właściciel i pośrednio grabarz Polonii Warszawa obstawał przy tym, że elektroniczne maszynki do głosowania, nie zapewniają anonimowości, tymczasem status PZPN czarno na białym twierdzi iż wybory są tajne.

Gdy na wniosek Janusza Hańderka o głosowaniu nad sposobem głosowania (maszynki czy urna), tylko 18 delegatów opowiedziało się za urnami, jasnym się stało, że Wojciechowski nie ma najmniejszych szans. Kontrkandydat Bońka spektakularnie opuścił salę, za nim wybiegli dziennikarze, powiedział, że w takim głosowaniu nie ma zamiaru brać udziału, o czym wsiadł do windy i pojechał do apartamentu na piętrze.

Zaczął się zatem pat. Nikt nie wiedział czy sam fakt opuszczenia sali przez Wojciechowskiego jest równoznaczny z jego rezygnacją (formalną), czy kandydat jest jeden tylko, czy mimo braku fizycznej obecności jednego z ubiegających się o funkcję, należy jego kandydaturę brać pod uwagę.

Jedni prawnicy twierdzili, że prawo do kandydowania na stanowisko Wojciechowski zapewnił sobie 30 dni temu składając odpowiedni wniosek formalny, inni jednak podkreślali, że jednym z punktów programu jest pytanie do kandydata, czy potwierdza swój start w wyborach. W końcu – dla świętego spokoju – zdecydowano, że nieobecność Wojciechowskiego na sali nie stanowi przeszkody i że jest kontrkandydatem Bońka.

Reklama
Reklama

W głosowaniu na prezesa powtórzył się wynik prawyborów – czyli głosowania nad maszynkami i urnami – Wojciechowski dostał dwa głosy mniej – zaledwie 16. – To nie był walkower – mówił Boniek po głosowaniu – To był nokaut w pierwszej rundzie.

Obaj kandydaci do wyborów szli bez wcześniej ogłoszonego programu, ale od samego początku było wiadomo, że kandydatura Wojciechowskiego jest skazana na porażkę. Jak bardzo niepoważnym był kandydatem świadczy jego ucieczka z sali. Osoby stojące za tą kandydaturą przyznawały iż nie było to wcześniej umówione, że nie był to manewr taktyczny, a tylko niesubordynacja Wojciechowskiego.

Dla Bońka druga kadencja jest ostatnią. Przynajmniej teoretycznie. Już jakiś czas temu prezes próbował zmienić statut i znieść kadencyjność, ale odniósł porażkę. Pytanie czy teraz znów spróbuje.

Piłka nożna
Lech i Jagiellonia znają rywali w Lidze Konferencji. Znany włoski klub znów w Polsce
Piłka nożna
Puchar Króla. Barcelona uniknęła losu Realu, grał Robert Lewandowski
Piłka nożna
Puchar Narodów Afryki. Maroko wciąż może marzyć, gospodarze o złoto zagrają z Senegalem
Piłka nożna
Czy Maroko jest gotowe na mundial 2030? Kibice mają prawo czuć się bezpiecznie
Piłka nożna
Real Madryt będzie miał nowego trenera. Xabi Alonso odchodzi po porażce w El Clasico
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama