Powtórzyli wynik sprzed czterech lat. Gola na wagę medalu strzelił Jakub Kożuch. Piłkarz Legii wychowany na warszawskiej Pradze.
- Miałem być niespodzianką ostatniego meczu i tak się stało - opowiadał przed kamerami TVP Sport, transmitującej mistrzostwa.
Nogę stracił, gdy miał cztery lata - w pożarze mieszkania, w którym zginął jego ojciec. To on uratował chłopakowi życie, przywiązał kablem do kaloryfera i wystawił na parapet za oknem. Sam nie zdołał się wydostać z płonącego budynku.
Czytaj więcej
Aż 7:0 wygrał Bayern Monachium z VfL Bochum w meczu piątej kolejki Bundesligi. Kolejny rekord pobił w tym meczu Robert Lewandowski.
Takich historii w tej drużynie jest pełno. Jej kapitan Przemysław Świercz stracił nogę w wypadku motocyklowym w Norwegii, ale nie porzucił sportu. Kiedy dekadę temu rodził się ampfutbol w Polsce, od razu wiedział, że to dla niego. Dziś obrońca Wisły Kraków jest twarzą tej kadry, jednym z najbardziej doświadczonych zawodników, w sobotę rozgrywał setny mecz.
Polacy to obecnie jedna z najsilniejszych reprezentacji w Europie. Tworzą ją tacy jak Świercz, którzy musieli się nauczyć funkcjonowania w nowej rzeczywistości, i tacy, którzy niepełnosprawni są od urodzenia jak Krystian Kapłon czy Bartosz Łastowski, nazywany Messim ampfutbolu. To on strzelił efektownego gola z rzutu wolnego w przegranym 1:2 półfinale z Hiszpanią.
Na co dzień prowadzą normalne życie. Studiują i pracują, żartują ze swoich ułomności. Chcą, by traktowano ich jak pełnosprawnych sportowców. Mają do siebie dystans, o czym świadczy najlepiej napis na szalikach reprezentacji: "Jedną nogą w finale". Wspiera ich Robert Lewandowski, na stadionie Cracovii dopingował prezydent Andrzej Duda.
Czytaj więcej
Leo Messi część wynagrodzenia za podpisanie kontraktu z Paris-Saint Germain dostał w Fan Tokenach. Kryptowaluty coraz mocniej wchodzą do świata spo...
Kibice, którzy w ostatnim tygodniu pojawili się na trybunach w Krakowie, mieli okazję się przekonać, jak widowiskową i dynamiczną dyscypliną jest ampfutbol. I że nie brakuje w niej miejsca na fair play. Gdy w półfinale po ostatnim gwizdku sędziego Polacy padli na boisko i zalali się łzami, Hiszpanie próbowali ich pocieszać, mówili, że są najlepsi.
Dzień później łzy smutku zastąpiły łzy szczęścia. W meczu z Rosjanami Polacy pokazali hart ducha i walki. Wygrali, mogą być inspiracją dla innych.
W finale niespodzianki nie było. Hiszpanie nie dali rady broniącej tytułu Turcji, przegrali aż 0:6.