Reklama

W sobotę będę grał już od rana

Łukasz Garguła rozgrywający GKS Bełchatów i reprezentacji Polski

Rz: Kontuzja Dariusza Dudki otwiera panu drogę do pierwszego składu?

Łukasz Garguła: To, że Darek nie będzie mógł zagrać przeciwko Belgom, to wielka strata dla drużyny. Jest piłkarzem uniwersalnym, a ostatnio, w krótkim czasie, stał się jedną z kluczowych postaci reprezentacji. Współczuję mu i życzę szybkiego powrotu do zdrowia, jednak zdaję sobie sprawę, że jego nieobecność stwarza szansę dublerom takim jak ja.

Mówi pan o sobie dubler? A Leo Beenhakker uważa, że jeśli byłby pan w dobrej formie, to idealnie nadawałby się na piłkarza z numerem „10”, czyli ofensywnego pomocnika grającego tuż za jednym napastnikiem...

Czuję się pełnoprawnym reprezentantem, bo nawet kiedy miałem nie do końca wyleczoną kontuzję, trener i tak wysyłał do mnie powołania. Nie dziwię się, że wypadłem ze składu, bo grałem na 60 procent swoich możliwości. Słowa Beenhakkera na pewno mobilizują i wiem, że nadszedł już moment, żeby się odbudować. Treningi we Wronkach potrwają do czwartku, ale w poniedziałek nie mogę mówić o sobie inaczej niż rezerwowy. W ubiegłym roku byłem w świetnej dyspozycji, podobnie jak Radek Matusiak, z którym świetnie mi się współpracowało. Ostatnio obaj mieliśmy gorszy okres, jednak mam nadzieję, że wychodzimy na prostą. Jeśli Beenhakker zapyta mnie, czy jestem w stanie poprowadzić grę reprezentacji, bez wahania powiem, że tak.

Reklama
Reklama

Czuje pan większą presję niż przed poprzednimi meczami eliminacji?

Nie wiem, czy presja jest wyższa, ale na pewno ciąży na nas większa odpowiedzialność. A to akurat zawsze mnie mobilizowało. Przed nami najważniejsze spotkanie tych eliminacji, bo może nam dać awans na mistrzostwa Europy. Piłkarze czekają na takie mecze, to historyczne chwile. Beenhakker zamknął ośrodek we Wronkach dla dziennikarzy oraz kibiców i proszę uwierzyć, że to ma sens. Musimy sobie ten mecz ułożyć w głowach jeszcze przed pierwszym gwizdkiem, a do tego potrzeba ciszy i spokoju. Belgowie przyjadą do Chorzowa bez żadnej presji, nikt nie będzie miał do nich pretensji, jeśli przegrają. A my nie chcemy odkładać sprawy awansu do meczu z Serbią w Belgradzie. 47 tysięcy kibiców, którzy kupili bilety na sobotnie spotkanie, zasłużyło, by cieszyć się razem z nami. Kiedy usłyszałem, jak duże jest zainteresowanie tym meczem, zrozumiałem, jak bardzo ci ludzie nam ufają i jak bardzo musimy być skoncentrowani.

Jakie ma pan sposoby na radzenie sobie ze stresem?

Nie zamykam się w pokoju, wolę pogadać z kolegami przy kawie. Choć na chwilę zapomnieć o tym, co nas czeka, rozluźnić się. I tak do dnia meczu. W sobotę będę grał w piłkę już od rana.

Piłka nożna
Jeśli wojna szybko się nie skończy, organizacja mundialu w USA będzie wyzwaniem
Materiał Promocyjny
Bezpieczeństwo to nie dodatek. To fundament systemu płatności
Piłka nożna
Awantura wokół meczu Śląsk Wrocław – Wisła Kraków. Będzie obustronny walkower?
Piłka nożna
Barcelona była blisko odwrócenia losów półfinału Pucharu Króla
Piłka nożna
Mundial w USA. Iran rozważa bojkot turnieju. Co zrobi FIFA?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama