Rz: O miejsce w pierwszym składzie reprezentacji Polski bramkarzowi jest wyjątkowo [Soft Return]trudno...
Łukasz Fabiański: Bramkarz jest w drużynie tylko jeden i na tym polega problem. Kilku z nas znalazło się w naprawdę dobrych klubach. Jerzy Dudek jest w Realu Madryt, Artur Boruc w Celticu Glasgow, Tomek Kuszczak w Manchesterze, a ja w Arsenalu. To robi wrażenie. Co prawda mam dopiero 22 lata i zakładam, że jeszcze wiele lat grania przede mną, jednak na razie brakuje mi argumentów, by zostać podstawowym bramkarzem reprezentacji. Samo znalezienie się w trójce zawodników powoływanych na ważne mecze eliminacyjne jest dla mnie dużym wyróżnieniem, bo konkurencja jest olbrzymia. Cały czas trzeba walczyć, udowadniać podczas zgrupowań, że trener się nie pomylił. Presja jest duża, ale to akurat zawsze nakręca mnie pozytywnie.
Pogodził się pan z tym, że Boruc jest numerem jeden?
Artur gra co tydzień w lidze szkockiej, jego Celtic występuje w Lidze Mistrzów i bramkarz zawsze należy do najlepszych na boisku, a poza tym ostatnio świetnie się spisuje w reprezentacji, więc nie ma za bardzo z czym dyskutować. Pomiędzy mną i Tomkiem Kuszczakiem przepaść jest mniejsza. Co prawda on ma większą szansę na grę w klubie niż ja, jednak obaj jesteśmy tylko rezerwowymi. Wszystko może się jednak szybko zmienić. Nie jest tak, że jak raz wywalczysz miejsce między słupkami, to masz je do końca życia. Nie powiem, że Artur Boruc czuje mój oddech na plecach, ale kiedy zacznę regularnie grywać w Arsenalu, rywalizacja na pewno będzie bardziej wyrównana.
A są realne szanse na to, by tak się stało w najbliższym czasie?